Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Giganci’

Zbyt długo zwlekam z wyjściem na spacer i gdy wreszcie po piętnastej ruszam z domu, słońca prawie już nie ma i brak dobrego światła do robienia zdjęć. Nie uwzględniłem przejścia na czas zimowy. Zresztą audycja o Händlu kończyła się o piętnastej, więc i tak bym nie mógł… Nieważne.
Wizyta na dworcu, który odwiedzam w ramach sprawdzenia postępu prac przed ponownym uruchomieniem ruchu kolejowego (już 14 grudnia), zaowocowała nieoczekiwaną zdobyczą w postaci dwóch woluminów „Przygód dobrego wojaka Szwejka” z ilustracjami Andrzeja Czeczota, zgarniętych z parapetu robiącego za knihobudkę, tym razem wyjątkowo obficie obciążonego makulaturą. Ale nawet dokładnie nie sprawdzam, co jest wśród tomów Fleszarowej-Muskat i Kraszewskiego, żeby nie ulec pokusie i nie zabrać czegoś więcej niż pachnące PRL-owskim tanim mydłem tomy Haška. Na cmentarz, nadal dość ludny mimo późnej pory, zachodzę już po zmroku i tylko sprawdzam, czy od piątku spadło u dziadków dużo liści.

Read Full Post »

Słonecznie. 8°C.
Najpierw Händel, później Mozart… i zanim mogłem wyłączyć radio (PR2) i wybrać się na cmentarz, wybiła siedemnasta. Na szczęście blisko mam i do cmentarnych porządków nadal podchodzę na luzie, więc do zmroku na spokojnie zgrabiłem liście w ogródku u dziadków (trzy worki; klon rosnący po sąsiedzku już do połowy jest goły) i przetarłem pomnik. Obiad jem po osiemnastej, po powrocie do domu. A przed odcinkiem „Drelicha” (TVP1, godz. 20:25) mam jeszcze czas na doczytanie „Jednorękiego” (ostatnie opowiadanie z tomu jest dziwaczne i słabe).

Read Full Post »

Słonecznie. 28°C.
W trakcie Gigantów¹ dzwoni mama uprzedzić, że miała przez godzinę gości z Warszawy i kuzyn Jarek wspomniał jej, że myśli po drodze zajechać też i do mnie.
– Wyjechali pięć minut temu.
– A, to mam jeszcze czas się przebrać i ogarnąć trochę w pokoju – zauważam.
Nie bardzo się w sumie przykładam do tych porządków, bo tak na szybkiego to i tak niewiele można zrobić. Wynoszę jedynie pościel złożoną na tapczanie na balkon i kładę w łazience na grzejniku czysty ręcznik.
Rodzina dzwoni domofonem kwadrans przed piętnastą – kuzyn z żoną i nastoletnią córką, której nie miałem jeszcze okazji poznać. Jest między nami zbyt duża różnica wieku², byśmy w dzieciństwie utrzymywali jakieś bliższe stosunki i tak to już zostało. Ale z rozmową nie było problemu. Wizyta krótka, nieuciążliwa, bo przyjechali prosto po kawie u mamy, więc ode mnie już nic nie chcieli. Ot, tak posiedzieliśmy do 15:30, nie wyczerpawszy nawet wszystkich możliwych tematów do poruszenia. Jak teraz konstatuję, o pogodzie nie padło nawet jedno słowo, czyli konwersacja była niewymuszona i na luzie.
Na obiad smażę placki z jabłkami. Kopiasty talerz został jeszcze na kolację, którą zjadłem w trakcie oglądania kolejnego odcinka „Drelicha” (TVP1).
Na spacer, nieodległy sprint na cmentarz i z powrotem (razem dwa tysiące kroków, policzyłem wracając), wyszedłem dopiero po zmroku, bo po wczorajszej grze miejskiej czuję się dostatecznie wychodzony i nasłoneczniony.

__________
¹ PR2, godz. 14:00 audycja „Giganci – sylwetki i dzieła wielkich twórców”. Aktualnie trwa cykl (w planie 8 odcinków) przygotowanych przez Liliannę Stawarz i Magdalenę Łoś, przybliżających osobę Jerzego Fryderyka Haendla. ➽ Podcast
² Z jego matką, ciotką Janką od zawsze byłem na ty, bo jest niewiele starsza ode mnie.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij