Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Dama w vanie’

Przed śniadaniem odkurzam dywan w pokoju, bo wygląda na mocno zanoszony. A po śniadaniu (ledwo zdążam kupić chleb, zjeść kapki i rozsiąść się wygodnie przy komputerze) zjawia się Barbara¹ i uszczęśliwia mnie godzinną obecnością. I monologiem, głównie o beznadziejności chłopa, który jej się trafił na męża. Jestem coraz pełniejszy podziwu dla własnej cierpliwości i opanowania², bo każdy inny na moim miejscu kazałby jej się zamknąć i wypierdalać. Matka (moja) pewnie już niedługo jej tak powie, ujawniając ostatecznie prawdziwe oblicze wyjątkowo wrednej teściowej.
Wieczorem, zamiast spacerować, robię sobie powtórkę z „Damy w vanie”. Gdybym nie wiedział, jak śmierdzi gówno na klatce schodowej, pewnie film bawiłby mnie mocniej. Ale obejrzeć Maggie Smith zawsze miło.

__________
¹ Wizytę u lekarza miała umówioną. Z okiem, w które coś jej się wdało, zapalenie spojówki czy inna bieda.
– Popatrz, jak strasznie to wygląda! – powiedziała po przyjściu, siadając w kuchni i ściągając ciemne okulary. – Całe zaczerwienione!
Popatrzyłem… i pokiwałem współczująco głową.
Nic nie było widać, ale jakbym założył okulary, pewnie bym zauważył to, co miałem zauważyć.
² Gówno prawda, zwyczajnie zbyt leniwy jestem i wygodny, by się wdawać w awantury.

Read Full Post »

Po południu wpadł na chwilę Paweł. Niczym huragan.
– Choinka przy szafie… – zaczął na dzień dobry. – Koszulki chciałem zabrać.
Zabierzesz kiedy indziej – stwierdziłem leniwie.
Choinkę ustawiłem specjalnie na niewielkim chodniku, żeby było można bez problemu, bez trudu i strat w ozdobach odciągnąć ją na środek pokoju jeśli zajdzie prawdziwa potrzeba wyciągnięcia czegoś z szafy. Teraz takiej potrzeby nie było.
Brat otworzył drzwi do łazienki.
– Kurwa! Wiedziałem! – rozdarł się – Gdzie moje rzeczy!?
– W dupie – odpowiedziałem adekwatnie, choć mało precyzyjnie. – Myślałeś, że zostawię na święta taki syf? Ołtarzyk zrobię z twoich nie ruszonych roboczych szmat i będę się do niego modlił? Wszystko popakowałem do worków i wyniosłem na strych.
Worków było cztery, czy sześć. Do tego pudło z kosmetykami i innym drobnym szajsem.
– Łazienka od razu zrobiła się dwa razy większa – dodałem. – U siebie w domu możesz żyć jak w chlewie. Ja od czasu do czasu lubię mieć w chacie porządek.
Wieczorem trochę czytam. „Ani złego słowa” Uzodinma Iweala (nazwisko w mianowniku – jak to odmieniać prze przypadki?) jest książką tak nieobszerną, że muszę sobie rozsądnie dawkować przyjemność, by nie skończyć lektury zbyt szybko.
A w nocy świętuję osiemdziesiąte piąte urodziny Maggie Smith oglądając „Damę w vanie” (The Lady in the Van, 2015). Z początku miałem zrobić sobie powtórkę „Herbatki z Mussolinim”, ale to był lepszy wybór.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij