Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Bierki’

IMPORT Z ONETU

Z pamiętnika robola

Godz. 06:40. Pobudka. Przeciągam wstawanie o kwadrans. Położyłem się wcześnie, ale i tak jestem średnio wyspany.
Godz. 07:20. Zajeżdżamy z majstrem po betoniarkę.
Godz. 07:45-8:20. Na budowie w NR.
Okazuje się, że betonu rano nie będzie – nie dało się zamówić. Majster przez chwilę nosi się z zamiarem ręcznego wylewania ław. Szczęściem inwestorowi pomysł nie przypadł do gustu. Ostatecznie staje na tym, że Plastuś spróbuje coś załatwić na popołudnie, choćby samą gruszkę, bez pompy.
Na budowie nie ma nic do roboty, więc wracamy do miasta.
– Czekaj w domu – przykazuje majster, wysadzając mnie pod pawilonem. – Zadzwonię, jak będę wiedział, że lejemy dzisiaj.
Godz. 11:45. Przypomniało mi się, że nie jadłem jeszcze śniadania. Rezygnuję z netowania na rzecz lektury.
Godz. 14:30. Na obiad ziemniaki z masłem i ogórki ze śmietaną – podwójna mizeria.
Godz. 18:00. Telefon odrywa mnie sprzed telewizora. Okazuje się, że beton i pompa były po szesnastej. Plastuś zalał ławy sam, bo nie mógł się do majstra dodzwonić.
– Nie podoba mi się to – mówi pan K. – Przecież cały czas w domu byłem.
Tez nie jestem zachwycony sytuacją.
Chociaż jest jeden plus tego wolnego dnia – przynajmniej spokojnie doczytałem „Bierki”.

-100%-
2020.05.14; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce.
Pierwotnie w tytule „2061. Czwartek”.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Z pamiętnika robola

Godz. 04:40-11:20. Na budowie w NR.
Do śniadania uporaliśmy się z przygotowaniem zbrojenia. Później zeszła nam jeszcze chwila na zabezpieczaniu drutem szalunków przed rozepchaniem. I można byłoby w południe lać beton.Na szczęście inwestorowi nie udało się załatwić pompy w tańszej firmie, więc odłożyliśmy wylewanie ław na czwartkowy poranek.
A u babki znowu goście. Konkretnie – koleżanka, której noga miała u nas już więcej nie postać…

Babka któregoś dnia podlewała pelargonie na balkonie i zauważyła, że pani A. przechodzi ulicą poniżej.
– Zajdź na chwilę – zaprosiła znajomą. – Posiedzimy, pogadamy…
– Nie. I nigdy już do ciebie nie zajdę.
– Czemu? – babka się zdziwiła niepomiernie.
– Bo Darek uważa, ze zachodzę tylko po to, by pieniądze od ciebie wyciągać.
– Co za rzeczy wygadujesz! Nigdy nic takiego nie powiedział!
– Ale pewnie tak sobie pomyślał – zripostowała pani A.

… i Paweł, który musiał załatwiać coś tam w sprawie wywózki śmieci.
Braciszek dobrze trafił z dzisiejszym przyjazdem, bo akurat przyszło moje zamówienie z Solaris – z „Bierkami” (młody nie wyraził zainteresowania taką lekturą) i obiecanym dla niego tomem Komudy.

-bez grafiki-
2020.05.14; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce
Pierwotnie w tytule „2060. Środa”.

Read Full Post »

Godz. 04:40-11:20. Na budowie w NR.
Do śniadania uporaliśmy się z przygotowaniem zbrojenia. Później zeszła nam jeszcze chwila na zabezpieczaniu drutem szalunków przed rozepchaniem. I można byłoby w południe lać beton. Na szczęście inwestorowi nie udało się załatwić pompy w tańszej firmie, więc odkładamy wylewanie ław na czwartkowy poranek.
A u babki znowu goście – koleżanka, której noga miała u nas już więcej nie postać…

Babka któregoś dnia podlewała pelargonie na balkonie i zauważyła, że pani A. przechodzi ulicą poniżej.
– Zajdź na chwilę – zaprosiła znajomą. – Posiedzimy, pogadamy…
– Nie. I nigdy już do ciebie nie zajdę.
– Czemu? – babka zdziwiła się niepomiernie.
– Bo Darek uważa, że zachodzę tylko po to, by pieniądze od ciebie wyciągać.
– Co za rzeczy wygadujesz! Nigdy nic takiego nie powiedział!
– Ale pewnie tak sobie pomyślał – zripostowała pani A.

… i Paweł, który musiał coś tam załatwiać w sprawie wywózki śmieci.
Braciszek dobrze trafił z dzisiejszym przyjazdem, bo akurat przyszło moje zamówienie z Solaris – z „Bierkami” (młody nie wyraził zainteresowania taką lekturą) i obiecanym dla niego tomem Komudy.

Korekta 2020.05.14
Gubię numer blotki (2060) z tytułu.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Korzystam w pełni z ostatnich chwil (?) lenistwa.
Śpię do późna, chociaż wczesnym rankiem babka usiłuje mi to udaremnić głośną konwersacją z mleczarzem, łażę po mieście, odwiedzam księgarnię, oglądam bibeloty w „Kredensie” (taki sklep). No i oczywiście netuję do oporu.
Zebrałem się wreszcie i złożyłem zamówienie u Sedeńki na kilka książek. Mam nadzieję, że paczka dotrze zanim wpadnę na dobre w budowlany kierat. Przynajmniej „Bierki” Szczygielskiego chciałbym przeczytać już teraz.

– bez reklamy SFinksa –
Edycja estetyczna 2020.07.04
Pierwotnie w tytule „2053. Czwartek”.

Read Full Post »

Korzystam w pełni z ostatnich chwil (?) lenistwa.
Śpię do późna, chociaż wczesnym rankiem babka usiłuje mi to udaremnić głośną konwersacją z mleczarzem, łażę po mieście, odwiedzam księgarnię, oglądam bibeloty w „Kredensie” (taki sklep). No i oczywiście netuję do oporu.
Zebrałem się wreszcie i złożyłem zamówienie u Sedeńki na kilka książek. Mam nadzieję, że paczka dotrze zanim wpadnę na dobre w budowlany kierat. Przynajmniej „Bierki” Szczygielskiego chciałbym przeczytać już teraz.

Korekta 2020.07.04
Gubię numer blotki (2053) z tytułu.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij