Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Benedykt XVI’

Pogoda się zmienia. W dzień nadal pada i temperatura dochodzi 6°C. Wieczorem, gdy wracam z zakupów w Biedronce, chwyta już lekki mróz. Babka bez apetytu, ja bez humoru. Przed śniadaniem wychodzę po ciasto do Mistrza Jana. Żeby było coś lepszego (choć trochę) na jutrzejsze święto.
– Chleba nie ma – krzyczy już od drzwi sprzedawczyni.
– A ja nie po chleb. Coś słodkiego chciałbym.
– O! Wyjątkowy klient. Ludzie podurnieli i rzucili się na chleb, jakby wolny był nie jeden dzień, ale tydzień najmniej.
– Ja kupiłem wcześniej. Teraz wezmę… – tu rozglądam się uważnie po witrynie z ciastami. – Może jabłecznika… Ale ten większy kawałek¹. Może pani przekroić.
– Nie ma potrzeby. Mamy duże pudełka.
Później zachodzę jeszcze do apteki² i do fryzjerki, która ma wyjątkowo spory ruch, więc muszę odczekać jakiś kwadrans w kolejce. Rozgadana brunetka (farbowana) na fotelu konwersuje z przejęciem o tematach życiowo-pogrzebowych³.
Za strzyżenie płacę tym razem 25 złotych, bo z nowym rokiem cena poszła lekko w górę. Ale nadal jest chyba 50% niższa, niż w bardziej prestiżowych kętrzyńskich zakładach fryzjerskich.

____________
¹ Nie wziąłem paragonu. Jabłecznik 28 złotych za kilogram? Zapłaciłem 32,10.
² Octenisept (w sprayu, 250 ml) – 38,90 zł; na Traugutta pewnie byłoby taniej, ale nie chce mi się łazić w deszczu (w jednej ręce tęczowy parasol, w drugiej pudełko z jabłecznikiem) po mieście.
³ – Dzwonili w dużym kościele dla Benedykta? Bo nie zauważyłam.
– A też nie zwróciłam uwagi… – fryzjerka zastanawia się przez moment. – Chyba nie dzwonili.
– Pogrzeb miał być od 9:30, to by chyba człowiek zwrócił uwagę na dzwony – zauważam.
– Może mieli dzwonić tylko w miastach wojewódzkich? – mówi fryzjerka.
Później panie roztrząsają jeszcze temat trzech trumien papieża i miejsca spoczynku w grotach watykańskich z recyklingu po świętym JPII.
– A tego Kamińskiego to wczoraj w urnie chowali? – klientka zmienia temat.
– W trumnie – mówi fryzjerka przystając na moment, by rozmasować nogę (reumatyzmy ją łupią na zmianę pogody). – Widziałam zdjęcia w Internecie.

Read Full Post »

News dnia

– Papież abdykuje.
– Dlaczego? – zainteresowała się babka.
– Nie daje już rady. Przez wiek i słabe zdrowie.
– A ile on ma lat?
– Jest trzy lata młodszy od babci.
– Widzisz! I papież młodszy, a nie daje rady. A ty mówisz, że ja jestem leniwa!
– Ale on dopiero teraz odchodzi na emeryturę, a babcia kiedy poszła – dwadzieścia pięć, trzydzieści lat temu?
Babka się tylko roześmiała.
– Ajajaj. Teraz będą wybierać Świętego Ojca. Jak wybiorą Murzyna, to będzie koniec świata. – przypomniało się jej po chwili. – Tak kiedyś mówili, przed wojną – czarny papież będzie ostatni. Pewnie potem atom ktoś rzuci.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Krótka poobiednia rozmowa.
– Przyjedziesz na wybory prezydenckie? – chciała wiedzieć mama (strasznie marnie wygląda po tych trzech tygodniach chorowania. Mówi, że już nic jej nie jest, ale trudno uwierzyć w te zapewnienia).
– To w ten weekend? [szybki rzut oka na kalendarz celem upewnienia się co do daty] Nie. Teraz jadę do Warszawy.
– Po co?
„No właśnie – po co? Bo chcę? Ale czy nie byłoby właściwsze zrezygnować z tej przyjemności i pomyśleć nad…”
– Dla rozrywki.
Skoro jestem już przy temacie – zastanawiam się, czy dobrze zrobiłem zgadzając się na zaplanowaną przez Pinokia niedzielną atrakcję. Gdy pomyśle o tym przyszłotygodniowym wieczorze zaczynam się denerwować prawie tak jak przed pierwszym naszym spotkaniem. Nauczka, że czasem jednak warto się zastanowić PRZED powiedzeniem TAK. Samo „chcę” nie powinno być koronnym (jedynym?) argumentem przy podejmowaniu decyzji.

+ + +

Od 16 u babki siedzi panna D. (telefonowaliśmy po 18). Przybiegła z futerkiem (sztucznym) do poprawki jak tylko dowiedziała się, że remont już skończony. Miałem fart z tym wyjazdem do rodziców. Uniknąłem przynajmniej jednej porcji babcinej gadki o ostatnich dziewięciu dniach, jednej porcji omówień poczynionych w mieszkaniu zmian.

+ + +

Wieczorem obejrzałem wywiad z Benedyktem XVI. Z całości utkwił mi w pamięci jedynie złocony fotel, na którym siedział papież. I fakt, że w czerwcu być może nawiedzi Polskę. Planowałem później trochę poczytać (znowu przywiozłem z sobą „W oszukiwaniu azylu” Isherwooda) ale padłem zaraz po przejrzeniu październikowego numeru „Nowej Fantastyki”.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Nie pomogły łykane prochy – głowa nadal mnie boli. Na dodatek babka ogląda na TV Trwam transmisję z Marienfeld (Benedykt XVI na Światowych Dniach Młodzieży). Koszmarny wieczór!
Poczekam aż dobrze wyschnę po kąpieli i kładę się wcześniej spać.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Moje opóźnienie sięga już 12 godzin. Sobotnią kąpiel wziąłem dopiero w niedziele, tuż przed śniadaniem. Szczęściem babka zaabsorbowana telewizyjną transmisją mszy inaugurującej pontyfikat Benedykta XVI niczego nie zauważyła i uniknąłem irytującego śledztwa.

* * *

– …migrena.
– Co takiego? – spytałem. Bo początek babcinej wypowiedzi umknął mojej uwadze.
– Przypomniała mi się rozmowa z kierownikiem, tym który odrąbał głowę dziewczynie. Mówił o migrenie, a ja nie znałam tego słowa. „Co to takiego ta migrena?’ – spytałam. „Migrena: jeść się chce, a pracować nie”.
– To głowa babcię boli?
[Jak zwykle dowiaduje się przez przypadek, że coś babce dolega. Dziś trochę nietypowo, bo przeważnie wychwytuję takie sprawy z jej rozmów telefonicznych]
– Trochę.
– Łyknie babcia aspirynę. Na pewno nie zaszkodzi.
– Wczoraj wypiłam napar z młodych pędów sosny i…

* * *

Brat był dziś u żony z teściami, więc darowałem sobie wizytę w szpitalu. Przesiedziałem spokojnie cały dzień w domu pogadując od czasu do czasu via GG z Pinokiem. Że też facet ma jeszcze do mnie cierpliwość! Bo nie ulega wątpliwości, że potrafię być (i bywam) cholernie marudny i monotematyczny z tym swoim użalaniem się, że taki ze mnie żałosny popapraniec.

Jeszcze tylko jeden dzień :)

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij