Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Agrippina’

Znów wstaję późno, w okolicach piętnastej, bez przekonania, że w ogóle warto. Tzn wiem, że muszę, ale po śniadaniu babki (nomenklatura przez wzgląd na menu, nie na porę posiłku) zastanawiam się dobrą chwilę, czy nie wrócić jeszcze do spania. Nie wracam, bo przypomina mi się w porę, że od 19:00, mam transmisję „Agrippiny” na OperaVision, więc jeśli mam cokolwiek zrobić, to niewiele czasu mi zostało.
¹
Trzy i pół godziny godziny operowego wieczoru mijają mi nie wiadomo kiedy. Zgodnie z oczekiwaniem (wcześniej widziałem zdjęcia i skład obsady) jest ładnie – i od strony muzycznej, i wizualnej. Operę wystawiono na scenie barokowego teatru, korzystając z dostępnych dekoracji i dostosowując stylistycznie kostiumy śpiewaków do wnętrza i treści opery, czyli było tak, jak lubię.
A przy okazji uświadamiam sobie, że „Czarodziejski flet” w reżyserii Bergmana, który ukształtował mój gust, jeśli chodzi o operowe inscenizacje (razem z telewizyjną „Toscą” wystawianą w rzeczywistej rzymskiej scenerii², tak jak to sobie wymyślił autor libretta) też musiał być nagrywany w barokowym teatrze szwedzkiego pałacu Drottningholm³.

___
¹ Nagranie dostępne oficjalnie na YouTUBE do 2023.07.27
² 1992. W głównych rolach Placido Domingo, Catherine Malfitano, Ruggero Raimondi nagranie
³ Doczytałem w sieci, że dla potrzeb filmu scena teatru została odtworzona 1:1 w studiu filmowym  nagranie

Read Full Post »

Się tak snuję z kąta w kąt, całkiem niekonkretnie, bez celu i sensu. Po południu rozpakowuję przesyłkę z Gildii, przeglądam książki i komiksy, podczytując to i owo. Na obiad babce smażę ostatnie jajko (mówi, że niegłodna, że nie będzie nic jadła), sam kończę pyzy. Wieczór teatralny z „Edwardem II” Marlowe’a (Jan Peszek w roli tytułowej) kończy mi się po trzydziestu minutach oglądania restartem komputera. W odpalonej ciut później „Agrippinie” Haendla (Boston Baroque 2015, David Hansen w partii Nerona) streaming łapie zawiechę w połowie przedstawienia. Kończę ostatecznie na odcinku „Grimma”, w którym (tym odcinku) scenarzyści przeżuwają po raz n-ty opowieść o Piotrusiu Panie.

Read Full Post »

W tym roku wyjątkowo obyło się bez nerwowego wypatrywania księdza, wyglądania przez okno, wybiegania na korytarz. Poranne problemy z ciśnieniem (204/124) na tyle wymęczyły babkę, że po obiedzie dała się bez problemu zapędzić do łózka i doczekała duszpasterskiej wizyty spokojnie leżąc pod kocem. Tylko co pewien czas dopytywała się, która godzina i czy przypadkiem nie słychać, by ksiądz dotarł już do naszej klarki schodowej.
Po „Teleexpressie” do Ireny MB zastukała sąsiadka z parteru, że właśnie był u niej sam proboszcz i że poszedł dalej. Siedem mieszkań później (chociaż chyba nie we wszystkich otworzono księdzu drzwi) i my mieliśmy okazje do pogawędki z głową parafii. Po krótkiej modlitwie i pokropku padły standardowe pytania, a po nich równie standardowe odpowiedzi. Tylko przy „A kiedy babcia wnuka wreszcie ożeni?” babka dała się lekko ponieść fantazji i wyjechała z tekstem o mojej wybredności. I o bardzo fajnej dziewczynie, która jest teraz niestety w Anglii (wiedziałem, że Abramasia przypadnie babce do gustu), ale nadal o nas pamięta.
Od 17:55 wieczór mamy już tylko dla siebie.
Babka zmęczona atrakcjami dnia szybko kładzie się spać. Ja po drobnym obżarstwie i krótkiej kąpieli zalegam przy radioodbiorniku. Dokładniej – włączam Dwójka (PR2), która serwuje retransmisję „Agrippiny” Haendla. Tym razem słychać wyjątkowo silnie, że to nagranie ze sceny, zrealizowane w trakcie przedstawienia, ale „Agrippina’ to jedna z moich ulubionych oper, więc nawet nie bardzo mi to przeszkadza.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij