– Chyba jutro zostanę na noc – mówi Paweł, gdy nagły telefon o podwózce, gotowej do wyjazdu z miasta, odrywa go od komputera, nim jeszcze zdążyłem dogotować brukselkę¹ i poczęstować go talerzem poprawionej zupy. – Spokojnie posiedzę w necie i się wyśpię w nocy.
Albo…
Nie jestem fanem kina Krzysztofa Zanussiego ani mi blisko do jego katolickiej moralności, ale lubię słuchać, jak mówi gładką i ładną polszczyzną. Wieczorem Jakub Kukla zaprosił reżysera do audycji „O wszystkim z kulturą” (PR2, 19:10), by porozmawiać o jego pracy artystycznej i życiu prywatnym. Z całej rozmowy utkwił mi w pamięci głównie fakt, że Zanussi od siedemdziesięciu lat wysyła kartki pocztowe – kiedyś do matki, później do żony, teraz między innymi do dwóch leciwych koleżanek matki, które bardzo sobie to cenią, bo te kartki swoją fizycznością potwierdzają, że obie panie nadal żyją.
Albo…
Dopiero teraz zwróciłem uwagę², że dwadzieścia lat temu wchodzących na stronę Hydeparku witał komunikat:
Hydepark to miejsce, które tętni życiem. Tylko tu możesz wypowiedzieć się na dowolny temat, to pierwszy tego rodzaju gejowski blog, jaki powstał w sieci…
Jesteś w szkole, na plaży, w dyskotece lub na nudnym filmie w kinie? Chcesz coś ważnego przekazać, a nie masz w pobliżu komputera? Hydepark dostępny jest także z poziomu telefonu komórkowego za pomocą protokołu WAP. Wystarczy wejść na: wap.gejowo.pl
Zapamiętaj!
HaPeciaki to towarzystwo dobre na każdy dzień tygodnia.
I tak sobie myślę, że ta strona faktycznie była jak blog. Ważny wtedy i dopóki istniał, a teraz zupełnie nieistotny i jeśli nadal ciekawy, to może jedynie dla mnie. Jak sobie uświadomiłem z lekkim rozbawieniem, chyba większość z wpisujących się na HP poznałem na żywo, spotkałem w Warszawie przynajmniej raz czy dwa razy. Więc w sumie… [tu powinien być jeszcze jakiś kawałek o sensie trzymania takich archiwaliów. I że to chyba nie będzie żadna strata, jeśli trafią kiedyś na śmietnik, a nie do QueerMuzeum Warszawa czy jakiegoś innego archiwum. O! I odsyłacz do tekstu Żurawieckiego z ostatniego numeru Dwutygodnika o polskiej queerowej historii by tu pasował: Biało-czerwona zmieszana.]
_________
¹ Brokuł w tym czasie się rozgotował i w ogóle nie widać jego zieloności w zupie.
² Tzn. pewnie w czasie istnienia Hydeparku też to widziałem i może nawet przeczytałem, ale zdążyłem już o tym całkiem zapomnieć.




Hmm, wysyłanie kartek od 70 lat to tak trochę pod publikę. Normalnie, to te osoby to chyba już nie przeżyły stąd wymiana jednej na drugą, to jednak trochę medialna.
Hydepark to już się chyba zdezaktualizowało (w sensie określenia). Dziś to strony, na których można czatować, wypisywać różne rzeczy pod warunkiem, że tego nie usuną w myśl poprawności politycznej.
Tak, teraz niektóre fora mają dla zarejestrowanych i zalogowanych userów Shoutbox.
Hydepark był o tyle odmienny, że wpisy ze strony były archiwizowane. Z Shoutboxa są automatycznie kasowane po miesiącu, czy jak tam administracja określi w ustawieniach.
„wysyłanie kartek od 70 lat to tak trochę pod publikę.”
Za bardzo nie rozumiem
Zastanawiałem się ile w samej czynności jest samospełnienia, a ile takiego działania pod publikę, skoro obwieszcza się to publicznie.
Zakładam, ze Zanussi ma wiele znacznie ciekawszych tematów do opisywania (choć może – nie), jak czynność wysyłania kartek i szukania kolejnych osób z listy, by je wysyłać.
Nwm. może moje myślenie jest spaczone.
W Łodzi jest teraz wystawa poświęcona reżyserowi. Pocztówki wysyłane przez Zanussiego są jednym z elementów tej wystawy i dlatego temat wypłynął w trakcie rozmowy.
Reżyser zdaje sobie sprawę, że takie wysyłanie kartek jest już zwyczajem dość archaiczny, ale zaczął rzecz siedemdziesiąt parę lat temu i teraz nie chce tego przerywać, kończyć, bo są osoby, które nadal cenią sobie otrzymywanie pocztówek.
Wysyłanie kartek odchodzi za mur zapomnienia.
Dobrze jest przypominać, że nie wszystko kończy sie na emajlach i esemesach.
Maile i SMS-y to już też trochę przeszłość.
To co teraz?
Facebook z Messengerem i WhatsApp.
Ja tam nie widzę nic dziwnego w tym co robi Zanussi. Ludzie starej daty jednak cenią sobie fizyczność. Gdyby chodziło tylko o upewnienie się że obie panie żyją to po prostu chwycił by za telefon i to sprawdził 😉 Ja sam wolę dostać/wysłać kartkę niż sms czy maila… 🙄
Nie chodzi o to, że Zanussi się upewnia. To panie się upewniają.
Kartki wysyłam tylko tobie i mamie. Sam, pocztówek nie dostaję, choć mam od ciebie i od gejowa, z podpisami, zachowane w plastikowym kontenerze, na londyńskim strychu. W tym samym kontenerze jest kilkadziesiąt listów i kartek z przeszłości. Teraz już nikt, niczego nie wysyła.
A przypomniało mi się, jak kiedyś dawno temu, był taki zwyczaj pisania do siebie listów. Przez jakieś dwa lata korespondowałem z rzeszą ludzi. Fajne to było. I jeszcze pamiętam, jak w „Inaczej” zamieściłem ogłoszenie towarzyskie i dostałem ponad 200 listów. Przyszły wszystkie razem. To też było fajne. Ludzie wtedy, czasami wkładali do koperty zdjęcia, albo jakieś suszone kwiatki, na przykład. No i lektura tego była raczej zajmująca. Teraz dostaję pieprzonego lajka.
O proszę! :D Ja przed laty podobne ogłoszenie towarzyskie wysłałem do „Na przełaj” i też przed kilka lat korespondowałem z dziewczynami, które dzięki temu poznałem.
Wysyłanie kartek to fajny zwyczaj, nie zastąpią go żadne SMS-y czy emaile. Niektórzy podróżujący nadal kultywują tę tradycję i chwała im za to. Żeby tylko jeszcze Poczta Polska wzięła się jeszcze do kupy i zaczęła dostarczać te przesyłki normalnie, bo z tym w niektórych rejonach kraju jest bardzo słabo. Moje kartki wysyłane do Wielkiej Brytanii czasem dochodzą do adresatki (Abramasi) szybciej niż te słane do Pruszkowa.
jeżeli wysyła te kartki od 70 lat to koleżanki mamy mają już chyba setkę lekko :D
Spokojnie mogą mieć nawet ponad setkę, bo przecież sam Zanussi ma już prawie 86 lat.
ja piernicze to sie nie dziwie że one sie cieszą że dostają kartki bo czują że jeszcze żyją
Tak, myślę, że to miłe. Babka też się zawsze cieszyła, gdy dostawała kartki od dzieci swojej przyjaciółki.
Bo noc jest ciemna i pełna strachów
Taaa… Gdy się żyje w jaskini zwłaszcza.
Zawsze wiedziałam, że wysyłanie kartek pocztowych jest dobrym pomysłem, ale do głowy mi nie przyszło, że ich otrzymywanie potwierdza, iż jeszcze żyję.
Krzysztof Zanussi powiedział coś takiego (około 10 minuty rozmowy z Jakubem Kuklą):
Recypient (łac. recipiens, -tis) – przyjmujący
Zdecydowanie trzeba im pocztówki wysyłać:)
No raczej, niech się panie cieszą.