Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 22 marca, 2024

Męczący dzień.

Reszty można nie czytać*
Wstaję po ósmej, razem z Kunegundą i pierwsze, co muszę zrobić, jeszcze taki nie do końca obudzony, to biegać po baterie do piecyka gazowego. Bratanica chciała wziąć kąpiel, a się okazało, że piecyk nie odpala. Już wieczorem w środę zauważyłem, że jakaś dioda pulsuje w Junkersie na czerwono, ale nie wiedziałem, o co chodzi i zlekceważyłem sprawę. „Mryga, to mryga. Woda ciepła jest, więc to raczej żadna awaria – pomyślałem. – Może to tak zawsze mrygało, a nie zwróciłem uwagi?”. Dopiero rano mi się przypomniało, że kilka lat temu wydarzyło się coś podobnego i baterię wtedy wymieniłem, jedną z dwóch. Teraz kupiłem dwie (LR20, czyli D; 25,99 zł za komplet, na szybkiego więc pewnie przepłaciłem) i wymieniłem obie.
Później przewalam pół szafy, żeby znaleźć suszarkę, bo Kunegunda potrzebuje wysuszyć włosy przed wyjściem do szkoły. Suszarki używała tylko babka i nawet nie pamiętałem, że już jej nie trzymam w szafie ściennej w przedpokoju (żeby była pod ręką). Nieważne. Znalazła się.
Po dziesiątej jadę na wieś, bo pomyślałem… W sumie nie wiadomo, co dokładnie¹, więc przyjmijmy wersję najkorzystniejszą (pochlebną dla mnie): pomyślałem, że mamie przyda się towarzystwo, gdyby poszła na pogrzeb znajomej. Mieszkały prawie po sąsiedzku, znały się pół wieku, kiedyś nawet dość blisko (gdy obie miały małe dzieci). Ale się okazało, że mama drugi dzień ma problemy z ciśnieniem, może od pogody, a może z nerwów (bardziej prawdopodobne), głowa ją boli i woli nie ryzykować, że zemdleje w kościele. Poszedłem sam. W sumie może nawet i dobrze, bo ksiądz² znów odstawił cyrk i zmusił żałobników do utworzenia zmotoryzowanego konduktu³, a nie dla wszystkich osób bez własnych aut wystarczyło miejsc w samochodach rodziny. Z pogrzebu wracam około czternastej trzydzieści, mam jeszcze czas na cienki obiad (mama nie była przygotowana) i herbatę. Po szesnastej wracam do miasta, trochę zmachany chodzeniem, trochę zgrzany, bo się cieplej ubrałem, trochę zmoczony. Wysiadam w centrum i po drodze zaglądam do saloniku z prasą (już nie pod szyldem RUCH-u), w nowej lokalizacji, po sąsiedzku ze starą⁴, po marcowy numer „Kina”. Kunegunda (zostawiłem jej zapasowe klucze) już była po szkole, bo w przedpokoju znajduję jej plecak. Uprzedzała, że tylko wpadnie i leci do koleżanek. Transport na wieś załatwiła sobie na dziewiętnastą i tuż przed umówioną godziną zjawia się u mnie, by zabrać wszystkie pozostawione bambetle.

___________
¹ Mogłem nic nie myśleć. Nic nie stało na przeszkodzie bym wziął udział w tym pogrzebie, to wziąłem udział.
Całkowicie bezmyślnie. Kiedyś córka zmarłej była moją najlepszą koleżanką. Tak mniej więcej od momentu, gdy zacząłem chodzić (zgaduję trochę) do siódmej klasy podstawówki. W czasach przedszkolnych i później często przesiadywałem u niej w domu. I może przez wzgląd na te zamierzchłe zaszłości pojechałem na pogrzeb. Ale też nie żebym się poczuwał do jakiegoś obowiązku. Moja mama nadal bardzo często rozmawiała z moją ex-koleżanką, ale ja po podstawówce może już tylko ze dwa razy zamieniłem z nią jakieś zdawkowe uwagi.
² Gdyby to był tekst pisany na forum, pewnie bym się nie powstrzymał od kilku soczystych inwektyw pod adresem klechy.
³ Sprawdziłem na mapie Google – 850 metrów od kościoła do cmentarza, 12 minut spacerem. Zanim wszystkie samochody dojechały na miejsce, ludzie wysiedli, ustawili za bramą cmentarza i ruszyli w ostatnią drogę, zdążyłem z bratową pokonać trasę na piechotę i dołączyć.
⁴ Powstańców Warszawy 1, wejście do szczytu. Kiedyś był w tym lokalu punkt reklamy i małej poligrafii, w którym chyba nawet coś raz oprawiałem, wydruk „Sekstetu” Żurawieckiego, albo streszczenia Teklaka z jego oglądania „Wiedźmina” Szczerbca (z Żebrowskim w roli tytułowej).

* Już klikając „publikuj” miałem przeświadczenie, że wszystko co poniżej, to całkowicie zbędny bełkot, którego nie powinienem zamieszczać na blogu. Teraz (późnym popołudniem w sobotę 23 marca 2024) powyższe wrażenie tylko się nasiliło, utrwaliło.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij