
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Wróciłem. Tak jakby. Ciałem na pewno. Przez weekend może wróci też reszta.
Na dworze chłodno, pochmurno, deszczowo. Na termometrze max. 21°C.
Przyjechałem do miasta pierwszym porannym autobusem. Mama odprowadziła mnie jeszcze na przystanek.
W nocy musiało padać, bo w liściach balkonowych pelargonii stała woda.
Przeszedłem się na cmentarz, później zrobiłem szybkie zakupy w Biedronce i u Mistrza Jana. Po śniadaniu opłacam rachunki za mieszkanie i sprawdzam, co ciekawego działo się w sieci, w kraju i na świecie w czasie mojej nieobecności w mieście. Na wsi nie interesowałem się niczym i o niczym nie myślałem. Byłem z mamą.
Na obiad gotuję makaron i jem z jogurtem. Po osiemnastej ucinam sobie trzygodzinną drzemkę. Wieczorem kąpię się wcześniej i już nie wychodzę na spacer. Może jutro.
Dzień siedemdziesiąty trzeci (piątek)
21 lipca 2023 Autor: Hebius




To dobrze. Czy na wsi nie masz internetu?
Nie mam. Rodzice nie chcieli. A ja nie chciałem ani laptopa, ani smartfonu. W czasach, gdy jeszcze wyjeżdżałem lubiłem mieć też odpoczynek od Internetu. A w domu zawsze wolałem korzystać z komputera stacjonarnego, z dużym monitorem.
Rozumiem. Czyli reset.
Nie wiem, czy tak bym to określił. Reset powinien chyba coś zmieniać?
Nie wiem, reset to dla mnie wypoczynek od codzienności.
Rozumiem.
no i super wyjazd :)
Wyjazd jak wyjazd. Normalny.
Mam nadzieję, że odpocząłeś (choć może słowo „odpocząć” brzmi dziwnie). Może powinnam zapytać, czy się zrelaksowałeś? Ale jak pytać o relaks, kiedy pracowałeś ciężko obrywając wiśnie… Może się opaliłeś? Spotkałeś starych znajomych? Może miałeś powody do śmiechu, czas na kiełbasę z ogniska… Było przyjemnie? Kiedy tam wracasz?
:D
Wiśni nazrywałem tyle, co do podjedzenia, bezpośrednio na miejscu pod drzewem. I raz litr na kompot.
Nie opalam się. Zresztą słońce było teraz takie, że nawet zdjęć nie porobiłem.
Co do znajomych… Sąsiadkę mamy widziałem i to już było za dużo, choć wymieniliśmy jedynie powitalne „Dzień dobry”. Nie mam najmniejszej chęci na spotkania z ludźmi.
Jeśli pogoda dopiszę następny wypad na wieś będzie w sierpniu. Chyba, że namówię mamę, żeby przyjechała do mnie na kilka dni.
Ciało jest
Duch się zaraz pojawi
Nie jest źle 😁
Ty sobie drzemki ucinasz, a ja nawet w nocy nie sypiam 😕
Dzięki temu dużo czytasz. A ja od miesiąca siedzę nad jednym cieniutkim tomikiem Annie Ernaux.
Powinieneś częściej tam jeździć. Obojgu wyszło by Wam to na dobre, bo w mieście dziwaczejesz i na pielgrzymki zaczynasz chodzić 😂😂 W kraju i na świecie ciągle to samo, czyli usilne próby sprowadzenia gniewu Bożego na gatunek ludzki 🙄
O to to to!
😂
Odpoczynek od netu jest zdrowy.
Miałeś rację. Blokują bloggera i parę innych rzeczy (zupełnie bez sensu bo VPN załatwia sprawę).
Bo może to była jakaś blokada lokalna? Od dostawcy? Rząd by się chyba lepiej postarał.
Nie. Tak samo jest w Chinach. Nie działa YT, FB, Insta, Tik Tok itd. Ale jak włączysz VPN to nie mogą cię zlokalizować i wszystko działa. Wszyscy tam na VPN działają. Stąd widziałem co u nich podczas lockdownie ,choć rząd robił wszystko żeby blokować.
Aaa… To ciekawe, co się nie podoba rządowi Gruzji. Szukałem jakichś informacji w necie, ale nie znalazłem nic na ten temat.
no i miła odmiana od codzienności.
Widzę, że karteczka dotarła no to super. Więcej atrakcji nie przewidziałam :)
A relacja z wypadu do Hiszpanii już się pisze? :D
jak to się u nas mawia: „a kaj tam …” :D
Tak, już zajrzałem i zobaczyłem, że się obijasz! :D
A przecież tych wrażeń z wyjazdy do Hiszpanii powinno być więcej, niż ze stacjonarnego pobytu na Santorynie.
powinno i jest ale może to właśnie za dużo na pisanie i na starcie mnie zniechęca :D rozważam tylko wrzucenie zdjęć
Zacznij, a może w trakcie nabierzesz chęci do bardziej szczegółowej relacji.
myślę …
Myśl, myśl :)