13:21 Widzę przez okno w kuchni Maję z Julią stojące na chodniku przy sąsiednim bloku. Po porannym deszczu powietrze jest chłodne, rześkie. Panie w kurtkach. Maja z plecakiem. Wyraźnie na kogoś czekają. Zaparzam kawę i przechodzę do pokoju, żeby mieć lepszy widok z okna balkonowego na rozwój sytuacji. Po chwili swoim autem podjeżdża Sławek (gdyby ktoś mnie spytał o kolor samochodu nie odpowiem, chociaż jechałem już tym autem ze trzy razy) i towarzystwo gdzieś wyrusza, w celach rozrywkowych zapewne. Sprawdzam komórkę, nikt nie dzwonił, żadnych SMS-ów. I czuje takie lekkie uderzenie rozżalenia. Chociaż przecież nie wydarzyło się nic zaskakującego, doskonale wiedziałem, że całe zainteresowanie moją osobą i to dotychczasowe zapraszanie na wszelkie wycieczki wynikało z matrymonialnych rojeń sąsiadki.
Na szczęście przy moim charakterze optymisty, już przed końcem śniadania humor wraca mi do normalnego, pogodnego poziomu i przestaję sobie zawracać głowę znajomościami, na których mi nie zależy.
Posts Tagged ‘znajomości’
Miej miłosierdzie dla nas…
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged blogowanie, charakter, Julia, Maja, pogoda, Sławek, takie tam, znajomości on 30 września 2023| 32 Komentarze »
Dzień dwa tysiące trzysta czterdziesty piąty (niedziela)
Posted in Klika się, Lepszy rydz niż nic, tagged Facebook, pelargonie, Pinokio, plany, Stop agresji LGBT, takie tam, zamek, zdjęcia, znajomości on 16 sierpnia 2020| 22 Komentarze »
Po południu śledzę na FB transmisje z warszawskiego protestu Młodzieży Wszechpolskiej przerażonej agresją środowisk LGBT. Największe wrażenie zrobił na mnie widok eleganckiej, nobliwej, sympatycznej starszej pani (70+) skandującej razem z kwiatem młodzieży polskiej „Raz sierpem, raz młotem tęczową hołotę!’. Równocześnie klikam z Pinokiem, do którego nie odzywałem się (nieładnie!) chyba z miesiąc. Zdecydowanie powinienem robić to częściej. Ogólnie powinienem bardziej się starać podtrzymywać towarzyskie znajomości. Zwłaszcza teraz, gdy wypadło mi z kalendarza nawet to jedno spotkanie w roku przy okazji paradowego pobytu w stolicy (wypadło i nie wiadomo, czy powróci).
Po dziewiętnastej przypominam sobie, że trzeba podlać pelargonie u dziadka (w tym roku te na cmentarzu kwitną ładniej niż balkonowe). Wychodząc zabieram aparat i klikam kilka zdjęć zamku. Roboty przy murach powoli zbliżają się do końca. Niedługo pewnie rozbiorą parkan, uporządkują teren i będzie można podziwiać zamek w pełnej krasie.
Komentując Palnika
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged blogowanie, cytat, korekta (a), Palnik, R/ZT, Robertus, znajomości on 21 Maj 2004| Leave a Comment »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Palnik raczył napisać mi w komentarzu pod ostatnim tematem:
Ostre słowa Panie Hebiusie. Jednak nie zapominaj, że ludzie mają swe dobre i złe dni, np. ja. Jeden mój znajomy kiedyś powiedział, że ja chyba mam okres przedmiesiączkowy – i tylko dzięki temu, że postanowił przeczekać ten zły czas, nasza znajomość nadal istnieje i myślę, że jest dzięki tamtemu zdarzeniu wzmocniona. Tylko tyle i już.
Niestety jakaś złośliwość skryptu uniemożliwia mi bezpośrednią odpowiedź pod zamieszczonym komentarzem. Może to znak, że nie powinienem już wracać do tematu? Ale Hebiusek mam gdzieś takie znaki, więc….
Moje słowa ostre, Panie Palnik? Raczej pełne żalu i goryczy. Zresztą skoro jestem „osobnikiem toksycznym” czy mógłbym napisać inaczej? Nie, nie zapominam, że ludzie mają swe dobre i złe dni. Zdaję sobie sprawę, że ROBERTUS miał właśnie taki zły dzień. Ale myślę, że stosunek do znajomych nie zależy od naszego chwilowego nastroju. Chodzi mi o to wewnętrzne przekonanie, o to co sobie o kimś myślimy. Jeśli uważam kogoś za głupka to niezależnie od tego czy mam dziś humor, czy jestem w dołku. Co najwyżej w dniach na „na plus” mogę gościa tolerować, porozmawiać z nim, choć nie sprawia mi to żadnej przyjemności. Gdy mam „złe dni”… No cóż, w tak niesprzyjających okolicznościach może się nawet zdarzyć, że nie opanuję się i powiem idiocie, co na prawdę o nim myślę. Tylko tyle i już. Tylko tyle i aż tyle.
Przyjaźń, znajomość, a może coś innego?
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged cytat, EEK, Hydepark, korekta (a), Leno, R/ZT, relacje, Skype, Sojuz, znajomości on 17 Maj 2004| 4 Komentarze »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Zastanawiam się nad wypowiedzią Sojuza zamieszczoną wczoraj na HP:
Niektórzy mają tendencję do nadmiernej „wylewności” nawet w stosunku do osób, których tak naprawdę nie znają. Stwarzają tym samym atmosferę „pozornej przyjaźni” czy „pozornej zażyłości”. Inaczej mówią, czasami w relacjach między osobami, które niewiele łączy pojawiają się powierzchowne, pozorne przejawy przyjaźni czy zażyłości. Nie oceniam tego, każdy ma inny charakter i temperament, osobiście raczej nie należę do wylewnych osób (eufemizm!). Dojrzały człowiek powinien zdawać sobie sprawę z „pozorności” i „powierzchowności” nie ugruntowanych relacji i podchodzić do nich z pewnym dystansem.
Zastanawiam się, to może niewłaściwie powiedziane. Zastanawiałem się nad moim stosunkiem do kilku poznanych w sieci osób i o tym, jak ci moi wirtualni znajomi podchodzą ze swojej strony do mojej skromnej osoby. Tekst Sojuza jak raz wstrzela się w te moje rozważania. Czy łączy mnie cokolwiek (oprócz tej jednej podstawowej wspólnej cechy, czyli preferencji seksualnych), z osobami poznanymi na Gejowie? OK, do większości kontaktów podchodzę z dystansem. Tak właściwie o powstaniu pewnej zażyłości może być mowa w stosunku do dwóch osób. Właśnie… Tylko czy przypadkiem nie biorę pozorów i swoich oczekiwań (pragnień) za coś istniejącego realnie? I co właściwie miałoby znaczyć określenie, że znajomość jest „zdrowa”? No jasny gwint! Tysiące pytań, żadnej odpowiedzi.
+
Próba rozmowy głosowe z Leno (przez nowo zainstalowany Skype) wykazała, że o ile niezobowiązujące klikanie na GG jakoś nam jeszcze wychodziło, to w kontakcie prawie bezpośrednim jakoś komunikacja zaczęła kuleć. Tak na dobrą sprawę ani on zna mnie, ani ja jego. Czy podobne skrępowanie i brak tematów powtórzy się w rozmowie z innymi netowymi znajomymi? Bosh… W co ja się ładuję!? Czy też raczej – w co już się władowałem? Ja? Jaki ja? Czy ten osobnik o egzotycznym nicku Hebius to naprawdę ja?



