Deszczowo. Bym pospał spokojnie, a smacznie trochę dłużej, ale gdzie, z taką rodzinną rodziną nie ma szans. Rano pobudkę robi mi Kunegunda, a do dwunastej swoją osobą uszczęśliwia bratowa.
Babka trochę odżyła, zjadła normalnie obiad i nawet się odzywa, ale ciśnienie ma nadal marne. Mama odwiozła Chmielarza, więc popołudnie spędzam nad „Wyrwą”. W tle pracuje pralka. Wieczorem przy wyjściu na śmietnik znów spotykam młodego brodacza wychodzącego z mieszkania po Józku. Poprzednim razem wynosił jakieś kartony, teraz psa wyprowadzał na spacer. Czyli chyba się wprowadził do bloku.
Posts Tagged ‘Wyrwa’
Dzień dwa tysiące trzysta czterdziesty drugi (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się słucha, tagged babka, Bertold Brecht, biblioteka, Bonito, Joe Haldeman, koronawirus, księgozbiór, Kunegunda, Kurt Weill, obiad, starość nie radość, The Complete Recordings of Bert Brecht & Kurt Weill, tsundoku, Wieczna wojna, Wojciech Chmielarz, Wyrwa on 13 sierpnia 2020| 16 Komentarzy »
Ranek dość spokojny, jeśli nie liczyć jazgotliwych działań ekipy masakrującej żywopłot pod blokiem (kiedyś cieli ręcznymi nożycami i też było dobrze) i krótkiej wizyty Kunegundy („Znów na randkę?” „Na jaką randkę!? Kto ci takich głupot na gadał?” „Nikt nie musiał nic gadać – sam się domyślam”). Babka z niskim ciśnieniem, śniadanie je jak ptaszek, tyle dobrego, że wypiła cały kubek kawy. Z biegiem dnia na szczęście trochę odżywa. Na obiad zjada dwa naleśniki i chwali, że smaczne, a pod wieczór to nawet ma chęć na rozmawianie. Po południu wychodzę do zamku. Dwa razy, bo zapomniałem, że w ramach obrony przed zarazą biblioteka jest wietrzona (i dezynfekowana?) od trzynastej do czternastej. Wypożyczam kryminał Chmielarza dla mamy (reklama w gazecie ją skusiła) i „Wieczną wojnę” Haldemana, bo nie chciałem prosić, by przywoziła mój egzemplarz ze wsi (po ostatnim malowaniu książki stoją na półkach zupełnie przypadkowo i ciężko tam teraz cokolwiek znaleźć). Wieczór spędzam na przeglądaniu książek ze świeżo odebranej przesyłki z Bonito. W tle leci pierwsza płyta z dziesięciopłytowego boksu nagrań Brechta i Weilla. Po taniości rzecz kupiona (6 zł z groszami za płytę), więc nawet jeśli całości nie przesłucham (z boksami mam zawsze problemy), nic się strasznego nie stanie.



