Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wyrwa’

Deszczowo. Bym pospał spokojnie, a smacznie trochę dłużej, ale gdzie, z taką rodzinną rodziną nie ma szans. Rano pobudkę robi mi Kunegunda, a do dwunastej swoją osobą uszczęśliwia bratowa.
Babka trochę odżyła, zjadła normalnie obiad i nawet się odzywa, ale ciśnienie ma nadal marne. Mama odwiozła Chmielarza, więc popołudnie spędzam nad „Wyrwą”. W tle pracuje pralka. Wieczorem przy wyjściu na śmietnik znów spotykam młodego brodacza wychodzącego z mieszkania po Józku. Poprzednim razem wynosił jakieś kartony, teraz psa wyprowadzał na spacer. Czyli chyba się wprowadził do bloku.

Read Full Post »

Ranek dość spokojny, jeśli nie liczyć jazgotliwych działań ekipy masakrującej żywopłot pod blokiem (kiedyś cieli ręcznymi nożycami i też było dobrze) i krótkiej wizyty Kunegundy („Znów na randkę?” „Na jaką randkę!? Kto ci takich głupot na gadał?” „Nikt nie musiał nic gadać – sam się domyślam”). Babka z niskim ciśnieniem, śniadanie je jak ptaszek, tyle dobrego, że wypiła cały kubek kawy. Z biegiem dnia na szczęście trochę odżywa. Na obiad zjada dwa naleśniki i chwali, że smaczne, a pod wieczór to nawet ma chęć na rozmawianie. Po południu wychodzę do zamku. Dwa razy, bo zapomniałem, że w ramach obrony przed zarazą biblioteka jest wietrzona (i dezynfekowana?) od trzynastej do czternastej. Wypożyczam kryminał Chmielarza dla mamy (reklama w gazecie ją skusiła) i „Wieczną wojnę” Haldemana, bo nie chciałem prosić, by przywoziła mój egzemplarz ze wsi (po ostatnim malowaniu książki stoją na półkach zupełnie przypadkowo i ciężko tam teraz cokolwiek znaleźć). Wieczór spędzam na przeglądaniu książek ze świeżo odebranej przesyłki z Bonito. W tle leci pierwsza płyta z dziesięciopłytowego boksu nagrań Brechta i Weilla. Po taniości rzecz kupiona (6 zł z groszami za płytę), więc nawet jeśli całości nie przesłucham (z boksami mam zawsze problemy), nic się strasznego nie stanie.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij