3:55 Pobudka.
Wyjątkowo ze snu wyrywa mnie dopiero dzwonek budzika.
4:24 Majster.
Tankowanie.
4:50-14:30 Na budowie w Ż.
Ostatnia warstwa bloczków na fundamentach od pola, zalewanie nadproża nad oknem zsypu, tynkowanie.
10:10 Po śniadaniu murowanie fundamentów narożnego filera i zalewanie czwartego słupa.
12:05 Transport styropianu i reszty towaru do ocieplania fundamentów. Majster się cieszy.
– Będzie się można od rana zabrać do roboty.
13:00 Smarowanie zewnętrznych ścian fundamentów izolacyjnym mazidłem (dysperbit).
14:50 W domu.
Zastałem jeszcze mamę – przejazdem w Kętrzynie po wizycie u lekarza. Chwila rozmowy w chacie i w drodze na przystanek (już po 15:15). Wracając robię zakupy w pawilonie (społemowska Nemezja) i ogrodniczym (potrzebuję ziemi i doniczki na sadzonkę fikusa).
Po kąpieli obiad i „Lekcja muzyki Piotra Orawskiego”. Resztę wieczoru przesypiam.
Wstaję (z trudem) dopiero o 21, na odcinek „Braci i sióstr”, a po serialu od razu pakuję się do łózka.
Posts Tagged ‘wylewanie słupów’
Dzień osiemnasty (wtorek)
Posted in Się ogląda, Się słucha, Z pamiętnika robola, Łatka, tagged Bracia i siostry, budowa w Ż., drzemka, dysperbit, fikus, Lekcja muzyki Piotra Orawskiego, majster, mama, murowanie fundamentów, Nemezja, niedospanie, pan K., pawilon, PR2, tv, tynkowanie, wizyta, wylewanie słupów on 24 Maj 2011| 2 Komentarze »
Dzień siedemnasty (poniedziałek)
Posted in Z pamiętnika robola, Łatka, tagged bloczki fundamentowe, budowa w Ż., deszcz, majster, murowanie fundamentów, niedospanie, pan K., senność, wylewanie słupów on 23 Maj 2011| 2 Komentarze »
3:55 Pobudka.
Do niedzieli jeszcze sześć dni, jak cholernie długo!
4:25 Majster.
4:48-14:50 Na budowie w Ż.
Do szóstej jesteśmy bez prądu. A gdy już obudził się gospodarz na sąsiedniej posesji i włączył nam elektryczność, zaciągnęło deszczem. Majster z początku próbuje to ignorować i szalować słupy, ale w końcu uznaje, że szkoda wiertarki i – dokładnie przemoczeni – chowamy się do blaszaka.
8:00 Nadal pada. Jemy wcześniejsze śniadanie.
8:30 Zalewamy słupy i kończymy murowanie fundamentów piwnicy.
Mam cichą nadzieję, że brak materiałów skróci nam dzień pracy. Niestety po dziesiątej przyjeżdża transport bloczków (ostatnie 500 sztuk), a po dwunastej tona cementu.
15:10 W domu.
Spać mi się chce jak diabli. Coś tam robię siła rozpędu, ale byłoby najrozsądniej, gdybym położył się spać od razu po obiedzie.



