Po południu wpadł na chwilę Paweł. Niczym huragan.
– Choinka przy szafie… – zaczął na dzień dobry. – Koszulki chciałem zabrać.
Zabierzesz kiedy indziej – stwierdziłem leniwie.
Choinkę ustawiłem specjalnie na niewielkim chodniku, żeby było można bez problemu, bez trudu i strat w ozdobach odciągnąć ją na środek pokoju jeśli zajdzie prawdziwa potrzeba wyciągnięcia czegoś z szafy. Teraz takiej potrzeby nie było.
Brat otworzył drzwi do łazienki.
– Kurwa! Wiedziałem! – rozdarł się – Gdzie moje rzeczy!?
– W dupie – odpowiedziałem adekwatnie, choć mało precyzyjnie. – Myślałeś, że zostawię na święta taki syf? Ołtarzyk zrobię z twoich nie ruszonych roboczych szmat i będę się do niego modlił? Wszystko popakowałem do worków i wyniosłem na strych.
Worków było cztery, czy sześć. Do tego pudło z kosmetykami i innym drobnym szajsem.
– Łazienka od razu zrobiła się dwa razy większa – dodałem. – U siebie w domu możesz żyć jak w chlewie. Ja od czasu do czasu lubię mieć w chacie porządek.
Wieczorem trochę czytam. „Ani złego słowa” Uzodinma Iweala (nazwisko w mianowniku – jak to odmieniać prze przypadki?) jest książką tak nieobszerną, że muszę sobie rozsądnie dawkować przyjemność, by nie skończyć lektury zbyt szybko.
A w nocy świętuję osiemdziesiąte piąte urodziny Maggie Smith oglądając „Damę w vanie” (The Lady in the Van, 2015). Z początku miałem zrobić sobie powtórkę „Herbatki z Mussolinim”, ale to był lepszy wybór.
Posts Tagged ‘wulgaryzmy’
Dzień dwa tysiące sto trzynasty (sobota)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, Się ogląda, Łatka, tagged Ani złego słowa, brat, choinka, Dama w vanie, dialog, Maggie Smith, porządki, The Lady in the Van, Uzodinma Iweala, wulgaryzmy, łazienka on 28 grudnia 2019| 14 Komentarzy »



