Nocą przyszła odwilż. Temperatura dochodzi do 2°C.
W południe mam bratową na herbacie. Zjawiła się po jedenastej, wyszła po trzynastej. Siedzimy w kuchni, rozmawiamy. Tzn. Barbara mówi, ja głównie słucham, a w razie potrzeby podtrzymuję (podsycam?) gasnącą konwersację. I ceruję wełniane skarpety, jakąś tanią słabiznę, która miejscami na piętach i palcach ma już więcej cery, niż oryginalnych nici. Pewnie przez ten czas, który poświęciłem cerowaniu skarpet, zrobiłbym na drutach ze dwie pary nowych.
Wieczorem mam spotkanie z inspektorem Ricciardim, a później walczę przez godzinę z komputerem. Po kilku cichych tygodniach znów odpalił jak traktor i nie pomógł restart. Ani pierwszy, ani kolejne. Dopiero po godzinie maszyna ruszyła normalnie, co wykorzystałem do uprzątnięcia pulpitu i przeniesienia części plików na dysk zewnętrzny. Chyba najwyższa pora zanieść blaszaka do informatyka, żeby rzucił okiem na wentylator. Wydaje się, że to właśnie z nim coś się zaczyna dziać nie tak, jak trzeba.

Posts Tagged ‘skarpety’
Poniedziałek
Posted in Jeden worek, tagged plany, skarpety, wiosna on 10 marca 2014| 12 Komentarzy »
Kontrola komody wykazała zatrważający deficyt całych skarpet. Do końca tygodnia muszę poczynić zakupy w odzieżowym i uzupełnić braki.
A w przyrodzie coraz pełniejsza wiosna. Nawet w moim przyblokowym ogródku zaczynają kiełkować krokusy.



