Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘prelekcja’

Po krótkiej rozmowie z mamą¹ i szybkim śniadaniu wychodzę do CBK² na prelekcję o gotyckich kościołach powiatu³, która się miała rozpocząć o jedenastej. Wyszedłem ciut wcześniej, bo nie miałem pojęcia, gdzie dokładnie jest ta prelekcja, a budynek przy Pocztowej długi i można tam krążyć i błądzić. Szczęśliwie okazało się, że sala do prelekcji powstała z wydzielonego kawałka korytarza i wchodzi się do niej tak, jak do biblioteki powiatowej⁴. Ludzi było już sporo, pod setkę może nawet⁵, głównie starszych, ale też wiele osób, które kojarzę z zamku, na szczęście krzeseł nie brakowało, chociaż miejsce już miałem daleko od ekranu i nie widziałem dolnych części (1/5) wyświetlanych zdjęć. Po prelekcji szybko wracam do domu, by się zająć gotowaniem zupy (jednak jarzynowej). Popołudnie spędzam przy komputerze. Radio wyłączam po szesnastej, bo zabrakło mi cierpliwości do słuchania o rasizmie Centkiewiczów, który da się wyczytać w „Anaruku, chłopcu z Grenlandii”. O siedemnastej ucinam sobie krótką drzemkę. Później dzwonię do mamy sprawdzić, czy przeżyła dostawę opału i po dwóch kwadransach rozmowy wychodzę jeszcze do Biedronki na zakupy, bo dostałem SMS-a, że mają mleko w promocji (nie mieli!⁶), a i marmolady mi zabrakło do kanapek.

_________
¹ Domówiła drewna i czeka na transport opału, a w tle krąży Paweł, który ma się zająć zwaleniem kupionych polan do kotłowni i burczy, czy też może już pomstuje.
² Centrum Biblioteczno-Kulturalne Powiatu Kętrzyńskiego. Postanowiłem poszerzyć obszar eksplorowany pod względem kulturalno-oświatowo-rozrywkowym, bo ciągle tylko ten zamek i Loża, ewentualnie kino i amfiteatr, czyli wszystko afiliowane przy samorządzie miejskim, a w powiatowym centrum nie byłem jeszcze ani razu.
³ Jest tych kościołów sporo, bo aż dwadzieścia (18 zachowanych + jeden z przebudowanej strażnicy krzyżackiej + jeden w niemalowniczej ruinie), nic więc dziwnego, że spotkanie trwało dwie godziny. A trwałoby pewnie dłużej, gdyby prowadzący, regionalista Tadeusz Korowaj, nie zaczął się lekko powstrzymywać w swoim rozgadaniu. Schemat prelekcji był prosty: każdy z obiektów był prezentowany z zewnątrz oraz od środka, na przedwojennej fotografii i w obecnym podobnym ujęciu, z omówieniem głównych zmian poczynionych przez aktualnych gospodarzy.
– Jakie to przygnębiające – skomentował całość siedzący dwa miejsca ode mnie szczupły osiemdziesięciolatek. – Jak my dużo zniszczyliśmy.
– Jak to – my!? – żachnął się staruszek (być może rówieśnik pierwszego, ale wyraźnie zdziadziały), do którego były skierowane te słowa.
– Te kościoły miały już naszych, polskich właścicieli, proboszczów, którzy aprobowali wszystkie zmiany – zauważył pierwszy z panów.
Dalej nie podsłuchiwałem, bo już mi było spieszno do domu.
⁴ To przy tej bibliotece jest knihobudka, z której przyniosłem zdefektowany egzemplarz wspomnień córki łódzkiego tramwajarza („Córka tego, co tramwaje jego”). W sumie – tak teraz myślę – mogłem sobie jednak zostawić tę połówkę książki Honoraty Chróścielewskiej. Zawsze to lepsze pół niż nic.
⁵ Nie wiem, czy to z powodu pory (mnie sobota o jedenastej wybitnie nie pasuje, ale starszym emerytom widocznie tak), czy z racji bufetu (nie skorzystałem, ale sporo osób się skusiło na darmową kawę), a może temat był przyjaźniejszy? Bo jednak wykłady w muzeum (w sezonie 25/26 kręcące się wokół witraży) poruszają bardziej szczegółowe zagadnienia.
⁶ Z frustracji nadaremnym spacerem kupuję kawałek makowca i się obżeram jak świnia przy późnej kolacji.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij