[…]
I znów wszystkiego się odechciewa.
A centralne nadal grzeje.
Posts Tagged ‘na wylocie’
Dzień dwa tysiące sześćset dziewiąty (piątek)
Posted in babka, tagged babka, na wylocie, starość nie radość on 7 Maj 2021| 10 Komentarzy »
Dzień dwa tysiące czterysta dwudziesty piąty (środa)
Posted in babka, Bez komentarza, Ostatnia prosta, Się czyta, tagged babka, Calypso, David Sedaris, kurtka, mama, na wylocie, odleżyny, pogoda, starość nie radość, zakupy on 4 listopada 2020| 8 Komentarzy »
Poranek trochę deszczowy, ale ciepły. Po południu się rozpogadza i przez moment jest nawet słonecznie.
Przed ósmą przyjeżdża mama. Ze słoikiem gruszkowego przecieru, torbą jabłek („Po co masz kupować, skoro mamy swoje?”) i pojemnikiem winogron od Pawła (dość marnych już, chyba to będzie ostatnia porcja). Jeszcze pełna nadziei, że z babką nie jest tak tragicznie, jak mówiłem przez telefon. Wróć – jeszcze z cieniem nadziei, choć z nerwów przed wyjazdem i czekającą ją konfrontacją, nie śpi już od trzeciej. Rano babka drzemie spokojnie, więc przez chwilę możemy udawać, że wszystko jest normalnie. Rozmawiamy o pierdołach, planujemy obiad. Po dziewiątej wyciągam mamę do hurtowni na Dworcowej, by pomogła mi w wyborze nowej, jesiennej kurtki. Później mama robi jakieś swoje zakupy (niewielkie) w pawilonie i smaży babce naleśniki, z wiarą, że skusi ją ulubionym daniem i nakłoni do jedzenie. Nie, niestety, nie skusiła. Babka z dnia na dzień jest coraz słabsza. Po południu zmieniamy jej pościel i przebieramy w czystą koszulkę, mama ma wtedy okazję dokładnie zobaczyć, jak babka strasznie zmarniała i wychudła. A gdy nakładam nowe opatrunki prawie się rozkleja na widok odleżyn, z którymi trzeba walczyć (jedna może się nawet trochę już goi, ale do pełnej poprawy potrzeba przynajmniej miesiąca, a tyle na pewno nie mamy).
Wieczorem trochę czytam, ale babka robi się mocno niespokojna.
– Piekło… piekło… piekło… piekło… – pojękuje cicho, więc odkładam książkę i idę przy niej posiedzieć.
Niestety mogę służyć jedynie swoją obecnością, bo pojęcia nie mam, jak jej pomóc.
Dzień dwa tysiące czterysta dwudziesty czwarty (wtorek)
Posted in babka, Ostatnia prosta, Łatka, tagged babka, dialog, Internet, na wylocie, pielęgniarka, starość nie radość on 3 listopada 2020| 10 Komentarzy »
Przed osiemnastą dzwoni pielęgniarka.
– Jutro nie zajdę – uprzedza bez wstępu. – Jestem trochę przeziębiona i nie chcę nikogo pozarażać. Przez kilka dni muszę zostać w domu.
– A jakieś zastępstwo? Jednak bym wolał, żeby ten opatrunek na tyłku zmienił ktoś fachowo.
– A po co zastępstwo? Do tej pory opiekował się pan babcią bez pomocy, to i teraz pan sobie poradzi. Przyjdę w piątek.
Wieczorem wysiadł mi Internet, więc kładę się wcześniej. Babka nafaszerowana lekami (ciężka walka w okolicach północy) tym razem śpi spokojnie.



