
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Do ósmej trochę czekam na mamę. Skoro nie przyjechała, zjadam śniadanie, trochę netuję i od dwunastej ruszam w miasto celem ogarnięcia kilku spraw:
– rozliczam się z zakładem pogrzebowym
– dogaduję z kamieniarzem w kwestii napisu na płycie
– dowiaduję u notariuszki, że nici z przyspieszenia spraw testamentowych, bo Kaśka musiałaby stawić się osobiście na otwarciu testamentu.
Po powrocie do domu klikam chwilę z Aliną. Później podgrzewam kotlety z sosem do makaronu¹ na obiad. A po siedemnastej rozmawiam długo z Kaśką (oddzwoniła po powrocie z pracy) – nazbierało się tematów przez ostatnie lata, więc jest o czym. Wieczór spędzam z Haendlem i Orlińskim dzięki Dwójce retransmitującej koncertowe wykonanie opery „Tolomeo”. W nocy padam.
__________
¹ Makaron wczorajszy. Jeszcze nie potrafię ugotować porcji dla jednej osoby.
Posts Tagged ‘Marin’
Dzień ósmy (środa)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, Z fotopuszki, tagged Alina, Bazyli, ciotka Teresa, Fryku, George Frideric Handel, Jakub Józef Orliński, Kaśka, Marin, Nowy Jork, obiad, PR2, przypisy, Tolomeo re d'Egitto on 17 Maj 2023| 38 Komentarzy »



