Sennie, leniwie i słonecznie, na szczęście temperatura nie przekracza 23°C. Obiad według indywidualnych inklinacji. U mnie trzeci dzień z rzędu pulpety (ale to bardziej z lenistwa, niż kulinarnego upodobania). Babka obżera się (osiem sztuk!) pierogami z jagodami. Przez chwilę siedzę nad „Pieśnią o Achillesie” Madeline Miller, ale znajomość zakończenia historii nie sprzyja gorączkowej chęci dotarcia do końca lektury.
Posts Tagged ‘Madeline Miller’
Dzień dwa tysiące siedemset siódmy (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, tagged babka, Madeline Miller, obiad, Pieśń o Achillesie, pogoda on 13 sierpnia 2021| 30 Komentarzy »
Dzień dwa tysiące sześćset dziewięćdziesiąty siódmy (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, tagged babka, korekta (R), Madeline Miller, obiad, Pieśń o Achillesie, Pod tęczą, sprzątanie, zakupy on 3 sierpnia 2021| 39 Komentarzy »
Na obiad zaplanowałem placki ziemniaczane. W trakcie obierania kartofli przypomniałem sobie, że nie mam już w domu jajek. Przez chwilę się zastanawiam, czy nie zaryzykować smażenia placków bez tego dodatku. W końcu jednak postanawiam nie eksperymentować i przejść się do sklepu. Placki wyszły trochę za chrupkie, na szczęście babka nie grymasi i ze śmietaną zjada prawie sześć sztuk. Wieczorem odkurzam i ogarniam trochę w kuchni. Później czytam. Miała być opowieść o Achillesie (napoczęta już przy wypakowywaniu ostatniego książkowego zamówienia), ale wygrało lżejsze „Pod tęczą” Celie Laskey.



