Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Lanfeust z Troy’

Do południa trochę zamieszania w związku z pierwszopiątkową wizytą księdza. Później już spokój. Na obiad mam naleśniki. Wieczór dzielę między telewizję, a lekturę.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Wszędzie – nawet na zaprzyjaźnionych blogach – ludzie emocjonują się ostatnim dniem przed uniowstąpieniem. A mnie jakoś ten fakt w najmniejszym stopniu nie rusza. Będziemy, no i wielkie mi cudo. Paru polityków zgarnie dzięki temu większą kasę, coś tam może… Racja, miałem przecież olać ten temat, tak jak olewam resztę polityczno-gospodarczych spraw. Nie oszukujmy się – Hebiusek jest niepoważnym facetem, nieambitnym, nie…. Tu sobie można wstawić jakiś przymiotnik (jakikolwiek) z partykułą nie – na pewno będzie pasował do określenia mojej skromnej osoby. Dlatego też, gdy inni zastanawiają się nad wpływem wejścia Polski do Unii Europejskiej na przyszłe losy Polaków ja powrócę do zupełnie błahego zagadnienia mojego nicka.
Decydując się w styczniu na stałe łącze (przez kablówkę) nie miałem pojęcia, do czego mnie to ostatecznie doprowadzi. Do tej pory moje korzystanie z Internetu było ograniczone do kilku godzin w miesiącu (3 lub 4 zł/h). Siadał człowiek przy komputerze w bibliotece albo na Mazurskiej (jeśli decydowałem się na stanowisko w Telekomunikacji mogłem odwiedzić też bardziej „niegrzeczne” strony) zaopatrzony w komplet dyskietek i leciał szybko po adresach według ustalonej wcześniej listy zapisując, zapisując, zapisując… Czytanie i oglądanie było dopiero w domu. Do całej korespondencji starczał jeden adres na Wirtualnej Polsce. „Ale teraz będzie fajnie – myślałem sobie w styczniu, czytając ulotkę z promocyjną ofertą Multimediów. – Wreszcie spokojnie przeczytam sobie kolejne numery Magazynu ESENSJA, na Andrzej Sapkowski ZONE dokładniej się rozejrzę, z komiksowymi nowościami będę na bieżąco. ” Nie oszukujmy się, o odwiedzinach na stronach z fotkami gołych facetów też od razu sobie pomyślałem. „W spokoju… wieczorkiem… Na pewno znajdę wiele ciekawych zdjęć”. Takie były założenia. Życie szybko zweryfikowało te plany. Ale to na ewentualny (jeśli nie zapomnę i będzie mi się chciało) następny temat. Tu tylko o moim nicku. Bardzo szybko się okazało – odkryłem – że bez nicka w necie ani rusz. Prawie wszędzie, a już na branżowych gejowskich stronach to chyba obowiązkowo, wymagają jakichś rejestracji, logowania. Potrzebowałem jakiegoś ładnie brzmiącego w moich uszach słowa. Po krótkim zastanowieniu padło na imię jednego z bohaterów francuskiego cyklu „Lanfeust z Troy”. „Będzie dodatkowy plus. – uznałem mało rozsądnie – Wtajemniczeni w twórczość Arlestona od razu poznają, że mają do czynienia z fanem komiksu. A określone niepoważne zainteresowania – w połączeniu z moim wiekiem – mówią już sporo o mojej osobowości.”
O ośmioczęściowym (po południu kupiłem ostatni album – jutro będę się delektował rysunkiem, tekstem, humorem autorów i tłumaczki, ostatnimi przygodami Lanfeusta i jego kompanii) komiksowym cyklu „Lanfeust z Troy” nie będę się tu rozpisywał, bo – podejrzewam – nie zainteresowałoby to moich czytelników (zresztą głowa mnie boli i chciałbym już skończyć wreszcie ten tekst). Kto chce może zajrzeć na strony WRAKA czy innego serwisu komiksowego. Powiem tylko, że jest to pełna humoru (miejscami ciut perwersyjnego) fantasy o ciekawym, nierealistycznym rysunku. Miejscem akcji jest dziwny i tajemniczy świat Troy, świat, którego mieszkańcy posiadają jakiś magiczny dar, każdy tylko jeden, każdy inny (Troy przypomina w tym trochę Xanth Piersa Anthony’ego). Oprócz ludzi Troy zamieszkują też Trolle, stwory nie gardzące (czy też raczej – wręcz przepadające) rosołem z dorodnej wieśniaczki czy kupcem z rusztu. Hebius to właśnie taki bezlitosny i krwiożerczy Trolli, który dzięki czarom z dzikiej bestii zamienił się w radosnego i przyjaznego towarzysza wyprawy tytułowego bohatera.
Wracając do tematu – Hebius to mój jeden, stały nick. Z lenistwa i dlatego, że ja w sieci jestem jeden, wszędzie ten sam i taki sam. Oczywiście nie myślę tu o czatach, na które zresztą przestałem zaglądać. W każdym razie tam, dla zachowania całkowitej anonimowości, za każdym razem wchodziłem pod innym zawołaniem.

+

Nie wiem, co jest grane, ale moje obie przeglądarki, IE i Opera, dały mi całkowitego bana na dostęp do blogu Madiego. Interesująca sprawa i tajemnicza, bo wiem, że u innych strona otwiera się bez najmniejszego problemu. Tymczasem ja w Internet Explorerze mogę podziwiać jednolicie czarne okno, w Operze jednolicie białe.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij