IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Po śniadaniu musiałem oderwać się na chwilę od komputera i wyskoczyć do pobliskiego sklepu (gdyby nie Palnik na GG podreptałbym hen, kilometr do ulubionego sklepiku, ale że chciałem skorzystać z okazji i się nagadać, odwiedziłem ten najbliższy) po chleb i ogórki (do chłodnika).
Sprzedawczyni (pulchniutka):
A może jeszcze deserki? Mam niedrogie.
Chodziło o coś w rodzaju serniczków na zimno zalanych galaretką.
Ja:
Nie, dziękuję. Powinienem zrzucić kilka kilogramów.
Sprzedawczyni:
Na takim wysokim mężczyźnie nic nie widać. Chciałby pan być jakimś chudzielcem? Jak by to wyglądało?
Ja:
Jednak trochę mniej by nie zaszkodziło.
Sprzedawczyni:
A ja tam wolę takich facetów przy kości.
„Ja raczej też – pomyślałem, pakując zakupy do reklamówki. – Ale lepiej zachowam to dla siebie”.
A po obiedzie, korzystając z przygrzewającego słoneczka, rozsiadłem się na balkonie i roznegliżowany szypułkowałem agrest. Niestety chyba przesadziłem lekko z tym swoim pierwszym tegorocznym opalaniem. Moje czerwone plecki wskazują, że powinienem był jednak ograniczyć sesję od 30 minut.
+
Specjalnie dla Krzytoma :P
INTERHOME #3 – Moje refleksje po lekturze (I)
– We wstępniaku redaktora naczelnego trzykrotnie (w tak króciutkim tekściku!) odmienia się wyraz „toalety”. To już nawet ja na swoim blogu próbuję nie popełniać takiego błędu! Przecież nie tak trudno znaleźć synonimy i uniknąć tej monotonii w tekście.
– Dział INFORMACJE jest przeznaczony chyba głownie dla osób nie posiadających stałego netowego łącza. Tylko wypowiedź biskupa Desmonda Tutu była dla mnie nowością (ale pewnie dlatego, że ostatnio nie wczytuję się we wszystkie newsy na Gejowie, a innych branżowych stron nie chce mi się odwiedzać)
– Podoba mi się rubryka kulturalna (FILM, KSIĄŻKA, MUZYKA, TEATR) z prezentacją fragmentów omawianych powieści. Niestety przy „Gęstwinie dusz” Christophera Rice (tytuł już został wciągnięty do mojego notesu – „Książki do kupienia”) mamy do czynienia bardziej ze streszczeniem niż z recenzją. Wrrr… No tego to nie lubię! Całe szczęście, że to nie kryminał, bo pewnie autor tekstu (nie dziwię się, że anonimowy) nie omieszkałby zdradzić, kim jest morderca.
Read Full Post »