
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Paweł zadzwonił po czternastej trzydzieści.
– Sałatki mi zostaw – zaczął bez wstępu.
– Nie przyjdziesz?
– Nie. Udało się i w domu już jestem.
– Ale sałatka na jutro… – miałem wątpliwości. – Nie za długo? Żeby nie zaszkodziła.
– Nic jej nie będzie. Włóż do słoika i zostaw w lodówce. Wpadnę rano.
– Jak uważasz.
+ + +
Myślę, że na ogół w internetowych wpisach (komentarzach) i dyskusjach zależy mi przede wszystkim na precyzji wypowiedzi. Żeby tekst był w pełni zrozumiały i jak najdokładniej oddawał to, co myślę. A druga najważniejsza rzecz – żeby to było napisane poprawnie i atrakcyjnie. Nie można się po mnie spodziewać jakichś głębokich rozważań czy ciekawych opowieści, więc przynajmniej forma niech będzie ładna, zabawna, sprawiająca przyjemność w lekturze.
Taka refleksja mnie naszła po dyskusji na temat zachwaszczającej polszczyznę destynacji i po uwadze Milady, że dostrzega w mojej wypowiedzi dużo agresji. Lubię kpinę i sarkazm, ale żeby zaraz brać to za agresję? Przykro mi się w pierwszej chwili zrobiło, ale z drugiej strony – przecież nie muszę być jak babka. Skoro nie zamierzam nic zmieniać w sposobie bycia, pora się przestawić na myślenie, że nie wszyscy znajomi muszą mnie lubić i zakładać, że moje intencje są pozytywne.



