Trina, żona Hansa, była leniwa i nic się jej nie chciało.
– Co tu robić? – powiedziała do siebie. – Jeść, spać czy pracować? Ach! Najpierw zjem.
Gdy najadła się do syta, znowu się odezwała:
– Co robić? Pracować czy spać? Ach, najpierw trochę pośpię.
Położyła się i spała, a gdy się obudziła, była już noc, więc nie można już było pracować.¹
– A co mama zaplanowała na obiad? – pytam w trakcie tradycyjnej porannej rozmowy po dziesiątej.
– Jeszcze nie wiem, zastanawiam się… Coś szybkiego. Może makaron do sosu?
– Ja już mam namoczoną fasolę, to chcę, czy nie chcę, będę musiał ugotować po bretońsku.
– A ile ty masz lat? Ja zaczęłam gotować, jak miałam dwanaście. W wieku czternastu poszłam do Karolewa, to była przerwa. A później już cały czas przy garach. Sześćdziesiąt lat!
– To się faktycznie może znudzić – przytakuję ugodowo.
___
¹ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”: Trina, żona Hansa
Cały tekst



