Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Avatar’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Z pamiętnika robola

Od samego rana jest parnie i upalnie.
Godz. 04:40 – 13:40. Na budowie w NR.
Do dziewiątej rozbieramy szalunki i wyciągamy z desek gwoździe. Plastuś zajrzał na chwilę – podrzucił wiaderko smołowego mazidła do izolacji ław i obiecał przywieźć więcej. Majster przypomina o reszcie materiałów potrzebnych do zaczęcia murowania fundamentów.
– Wszystko będzie – obiecuje inwestor.
Po śniadaniu biorę się za izolację ław. Pędzel jest jeden, więc majster może się tylko przyglądać mojej działalności.
O dziesiątej w wiaderku pokazuje się dno. Przenosimy się z majstrem w cień za blaszakiem i zaczynamy czekać na Plastusia z obiecanym towarem. Mija godzina, druga, inwestora ani śladu. Majster się wkurza coraz mocniej i zaczyna zastanawiać nad rzuceniem roboty.
– Na paliwo więcej wydam, niż tutaj zarobię. Zresztą może z zapłatą też tak będą się spieszyć. Chyba trzeba zabierać stąd graty. Sam powiedz, nie wydaje ci się to wszystko podejrzane?
Nie wydaje, ale majster ma większe doświadczenie z niesolidnymi klientami, nie wykluczone więc, że ma racje w swoich obawach.
O dwunastej schodzimy jeszcze do wykopu sprawdzić, czy wszystkie wymiary się zgadzają, czy fundamenty zmieszczą się na ławach
Godz. 13:50. Do domu wracam wykończony, z lekkim bólem głowy. Po kąpieli i lekkim obiedzie (ogórkowa) siedzę bezczynnie przez godzinę na kanapie, zbierając siły do dalszego funkcjonowania.
Godz. 15:45. Długie zakupy – nie dość, że obsługa w pawilonie rusza się wyjątkowo opieszale, to jeszcze najbliższy kiosk mi zamknęli, więc po gazetę z programem chodzę aż do saloniku Ruchu.
Godz. 18:55. Majster znów nie daje mi spokojnie obejrzeć odcinka „Braci i sióstr”.
– To jutro robimy wolne – mówi bez żadnych wstępów, gdy tylko podnoszę słuchawkę telefonu. – Będziemy pracowali od poniedziałku.
– Dobrze – potwierdzam przyjęcie informacji.
– Dzwoniłem teraz do niego – opowiada majster. – Podobno wszystko już przywiózł, piasek też. Ale jakiś niedobry i jeszcze raz ma jechać. Nie podoba mi się to wszystko, ale zobaczymy jeszcze, jak będzie w poniedziałek.
– Jedziemy z samego rana? – upewniam się.
– Tak, na piątą.
– No to do poniedziałku.
Mam wolną sobotę – coś niebywałego!
A skoro jutro nie potrzebuję wstawać tak wcześnie wybiorę się chyba wieczorem obejrzeć „Avatar” Camerona na świeżym powietrzu. Film ma uświetniać otwarcie nowego kętrzyńskiego amfiteatru.

-100%-
2020.05.14; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce.
Pierwotnie w tytule „2062. Trzynastego wszystko zdarzyć się może”.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij