Ojciec przyjeżdża do fryzjera. Po strzyżeniu, gdzieś tak od 12:30, czeka już u nas przez dwie godziny do powrotnego autobusu. Trochę rozmawiamy w kuchni, trochę siedzimy przy komputerze, oglądając monety przy okazji zakupów w sklepie numizmatycznym (wiadomo bez najlżejszych wątpliwości po kim mam ten brak umiaru przy kompletowaniu książkowych zamówień). Po szesnastej wychodzę na chwilę do biblioteki zwrócić (tylko!) pożyczone książki (Holza jednak nie doczytałem, może innym razem). Później dzwonie na wieś:
– Powie mama ojcu – mówię – że chyba przejął nawyki synowej. Barbara nigdy nie wstawi do zlewu szklanki po wypitej herbacie, a on wypił piwo, a puste butelki zostawił na stole.
– A tak się zastanawiałam – odpowiada mama – co on taki zmęczony z wyjazdu wrócił.
Posts Tagged ‘Arno Holz’
Dzień dwa tysiące pięćset trzydziesty piąty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged Arno Holz, biblioteka, dialog, fryzjer, mama, ojciec, rodzinne podobieństwo, wizyta rodziny on 22 lutego 2021| 12 Komentarzy »
Dzień dwa tysiące pięćset trzydziesty trzeci (sobota)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, tagged Andzia, Arno Holz, Dziewięć wierszy miłosnych, Filip Zawada, Książki. Magazyn do czytania, Piotr Mańkowski, pogoda, Przemysław Truszczyński, Zbyt wiele zim minęło żeby była wiosna on 20 lutego 2021| 6 Komentarzy »
Po ciepłej nocy ciepły dzień. Odwilż na całego. Przy obiedzie kończę wreszcie (uff!) nasmażone w środę kotlety. Wieczorem przeglądam nowy numer „Książek. Magazynu do czytania” (do listy zakupów dorzucam dwa tytuły; nad albumową „Andzią” jeszcze się zastanowię, ale nowej powieść Filipa Zawady raczej nie odpuszczę). I próbuję doczytać tomik wierszy Arno Holza, bo z biblioteki już spłynęło przypomnienie, że powinienem zwrócić pożyczone książki.



