Zima nie popuszcza odpuszcza. Poranek słoneczny, popołudnie mgliste. Ze zmierzchem temperatura szybko spada do -9°C. I jeszcze wiać zaczyna, więc gdy wracam o dwudziestej pierwszej z Biedronki, temperatura odczuwalna jest o wiele niższa (RealFeel® na ten moment to -17°C). Do sklepu chodziłem głównie po twaróg (i płatki kukurydziane), ale że Kunegunda zapowiedziała się na weekend, skorygowałem obiadowe plany (myślałem o ugotowaniu grochówki) i kupiłem warzywa na fasolkę po bretońsku. Fasolka to chyba jedna z niewielu domowych potraw jadanych przez młodą.
Posts Tagged ‘2026.01.17’
Dzień dziewięćset osiemdziesiąty trzeci (piątek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged 2026.01.17, korekta wszechwiedzący Czesio, Kunegunda, obiad, plany, pogoda on 16 stycznia 2026| 14 Komentarzy »
Poniedziałek… lepiej sobie darować
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.01.17, pogoda, R/ZT, takie tam on 9 sierpnia 2004| Leave a Comment »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Nadal upalnie.
Nadal do dupy.
Krótko i zwięźle. I to bynajmniej – mój stan, nie rozmiar tekstu – nie z powodu parszywej temperatury (29 stopni w mieszkaniu).
Ha! I nawet nie mogę mamić się nadzieją, że będzie lepiej, bo może być tylko coraz gorzej.
Dzisiejszy dzionek…
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.01.17, asertywność, babka, EEK, Gejowo, Hydepark, pani Marysia, przygnębienie, R/ZT on 7 sierpnia 2004| 4 Komentarze »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Zaczęło się od stwierdzenia oczywistego faktu – dla większości ludzi ważniejsze są bezpośrednie, osobiste kontakty w realu, niż jakieś netowe pogaduszki, wirtualne znajomości. To tylko ze mnie taki nietypowy dziwak, odmieniec, któremu starczy do szczęścia pogawędka za pomocą internetowego komunikatora.
W ciągu dnia walczyłem (między innymi za pomocą wzmożonej aktywności na HP Gejowa) z niewielkim dołkiem i dawałem się we znaki znajomym. Aż teraz mam lekkie wyrzuty sumienia. Zdaję sobie sprawę z faktu, że często jestem koszmarnie uciążliwy i trudno ze mną wytrzymać. Sorry panowie. Będę próbował na przyszłość bardziej się kontrolować.
Hmmm… A może zaczęło się od wspominek babki z czwartkowego wyjścia na imieniny do znajomej? Z tego, co to jedna pani drugiej pani, czyli od powtarzania plotek na mój temat? Bo inna sytuacja, jeśli sam o sobie mówię, że jestem – za przeproszeniem (uczciwszy damskie wrażliwe uszy. Choć w tym przypadku raczej o oczach powinno się napisać) – do dupy, a zupełnie inna, gdy mówi tak o mnie ktoś obcy. Ha! A babka tak mnie ciągnęła na ten babski bal! „Pani Marysi będzie przykro. Obejrzysz mieszkanie [imieniny połączone były z parapetówką] posiedzisz godzinkę i pójdziesz sobie.” A przecież wiem, co babom chodziło po głowie – oprócz emerytek miały być na tej imprezie jakieś dwie panienki, takie w sam raz dla mnie. Dlatego dałem zdecydowany odpór.
Nie ważne w sumie, bo po południu… Naprawdę niewiele mi trzeba żeby się zdołować i jeszcze mniej, żeby wyjść na prostą. Jeden telefon. Albo kilka miłych słów w mailu: „…Wiesz, jak z Tobą zaczynam rozmawiać, to tracę poczucie czasu, tak mi się dobrze gada…” i jest OK.
LVII
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.01.17, cytat, pogoda, R/ZT, sonet, William Shakespeare, William Szekspir on 6 sierpnia 2004| Leave a Comment »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Pieprzone upały…. Normalnie czuję, że głowę zaraz mi rozsadzi, niczym jakiś napompowany ponad miarę balon. Na dworze ciut schłodniało i jakby na deszcz zaczęło się zbierać, ale w mieszkaniu nadal sauna – 29 stopni. Musi minąć trochę czasu zanim ten zbudowany z płyt blok odda nagromadzone w ciągu dnia ciepło. Ja chcę już chłodnej, słotnej jesieni!
Zamiast porcji moich codziennych pierdoł sonet (i tak w weekend niewiele osób na blog zagląda), który bardzo mi się podoba i akurat odzwierciedla… Ale oddajmy lepiej głos Szekspirowi:
Jam twój niewolnik, cóż mi więc przystoi
Jak czekać chwili twojego zachcenia?
Mój czas nic niewart, chyba w służbie twojej,
I tylko twego słuchać mi zlecenia.
I ani nie śmiem wolnych godzin liczyć,
Patrząc na zegar, jak się tarcza zmienia.
Ni zwać gorzkimi rozstania gorycze,
Skoro raz słudze rzekłeś – do widzenia.
I myśli nie śmiem pytać się zazdrosnych,
Dokąd pójść mogłeś i co możesz czynić,
Lecz dumam tylko, niewolnik żałosny,
Jak tam, gdzie jesteś, szczęśliwi są inni.Tak wielkim błaznem miłość, że w twej woli,
Czyń, co zapragniesz, nic go nie zaboli.
______
Sonet LVII przełożył Jerzy Łowiński
Obezwładniający upał
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.01.17, blogowanie, EEK, Palnik, pogoda, R/ZT on 5 sierpnia 2004| 8 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Kolejny ciężki dzień tego lata dzień. Są osoby, którym takie wysokie temperatury i prażące słońce odpowiada. Ja przy 28 stopniach Celcjusza w chacie zupełnie wysiadam. Co widać po moim blogu. Nie jestem w stanie zmobilizować się do pisania, mogę co najwyżej roznegliżowany siąść przy kompie i poczytać teksty innych. W pokoju sauna. Mieszkanie mam rogowe – do południa słońce nagrzewało jedną ścianę pokoju, teraz drugą. Z góry ciepło oddaje rozpalony (bo dach kryty papą) strych. Miodzio jednym słowem. W nocy, mimo chłodu na dworze i otwartego okna (otworzyłbym drzwi na balkon, ale babcia się boi, że od razu odwiedzi nas wtedy złodziej-bandyta) zbiłem temperaturę do 27 stopni. Od rana… Ale może starczy tego narzekania.
Skoro siedzę nago (zaprawdę, lepiej sobie nie wyobrażać takiego widoku :P) to i na blogu zrobię striptiz, bo mnie jakoś taka ochota naszła.
(Tu pojawienie się Palnika na GG przerwało mi pisanie. Wiem, że to dziwne trochę, ale na czas rozmowy nałożyłem szorty. :P)
Przeważnie jest OK, nie przejmuję się tym, że jestem sam, że nie mam żadnego faceta, że… Zresztą posłużę się wrzuconym wczoraj na GG (miałem doła i sobie lekko ulżyłem w rozmowach z przyjaciółmi) tekstem (po lekkim opracowaniu. Striptiz striptizem, ale drastycznych widoków czytelnikom oszczędzę :P)
Ja (do swojego rozmówcy, który akurat odebrał telefon):
Skoro rozmawiasz, napisze spokojnie, o co mi chodzi. Ty masz faceta – ja jestem sam. I będę sam, bo nie znajdę nikogo, kto mógłby być dla mnie tym, kim X jest dla Ciebie. Powód jest prosty – uważam, że skoro jestem takim nieudacznikiem, że nie potrafię ułożyć sobie życia w podstawowych sprawach (praca) to nie mam co zawracać ludziom głowy, szukać znajomości, planować jakichś związków etc. Bo i tak co najwyżej skończyłoby się wszystko na jednym weekendzie. A mnie nie interesują takie jednorazowe przygody.
Aksjomat o moim nieudacznictwie nie podlega dyskusji.
Wiem, że przynudzam, ale że Palnik zaaprobował tekst… A już miałem zrezygnować z publikacji :P
Środa w środę
Posted in Import z Onetu, Przejrzane, poprawione, uzupełnione, tagged 2026.01.17, cytat, EEK, Interhome, LGBTQiA, Magdalena Środa, R/ZT on 4 sierpnia 2004| 7 Komentarzy »
IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Czyli fragment wywiadu z panią filozof z sierpniowego numeru miesięcznika INTERHOM (kupiłem numer wczoraj po południu):
Homoseksualizm jest pewnym typem seksualności, który głęboko determinuje tożsamość niektórych ludzi, tak jak katolicyzm jest pewnym typem religijności, który głęboko determinuje tożsamość niektórych jego wyznawców.
Zawsze podobały mi się wypowiedzi Magdaleny Środy.



