
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Już zaczynałem podejrzewać, że mole w domu mi się zaległy. Wczoraj po nocy coś latało w rejonach fikusa i biurka, ale tylko kątem oka zarejestrowałem ruch i nie zdążyłem robala zidentyfikować, że o uśmierceniu nie wspomnę. Szczęśliwie teraz owad usiadł na ekranie komputera, więc miałem możliwość stwierdzić, że to tylko niegroźny złotook pospolity, który się chyba przebudził po zimie.
Miałem nie informować o dorzutkach, ale to jednak irytujące mocno, gdy mój umysłowy wysiłek i siedzenie po nocach jest tak całkowicie ignorowane przez czytelników. Czy ten zaległy tekst na jedną ze styczniowych śród w ogóle nie zasługuje na lekturę i komentarze? Stanleyu? Bo nie przyjadę i nici z seksu, umrzesz jako dziewica!
Dzień #631. Styczniowa wilegiatura
Proście, a będzie wam dane



