Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 11 lutego, 2026

Poranek mglisty i nadal mroźny. Popołudnie już powyżej zera (1°C), chlapowate, mżące. Wieczór z bólem głowy¹.
O dwunastej zachodzi na moment Kunegunda, by skorzystać z papieru do zabezpieczenia przesyłki i kleju do nalepienia etykiety na kopercie.
O czternastej spotykam się na parkingu z chrzestnym, który znów ma torbę z darami² (dwie tłuste makrele i dwa kawałki wędzonego boczku). Tym razem pamiętam, by podziękować, dwukrotnie nawet.
– Może marchewki jeszcze chcesz? – dopytuje chrzestny. – Bo za dużo kupiłem…
– Eee… – zastanawiam się gorączkowo, jak grzecznie odmówić. – Nie, u mnie nie pójdzie.
W sumie mógłbym wziąć do fasolki po bretońsku, ale nie planuję w tym tygodniu, a mam za ciepło i w mieszkaniu, i w piwnicy, by mi marchewka nie zwiędła.
– Trzeba chrupać – radzi chrzestny. – Ja chrupię na surowo. Codziennie.
Po piętnastej wychodzę zapłacić składkę za mamę. Chwilę rozmawiam ze skarbniczką. Od pani kawkującej obok dostaję czekoladkę.
Z obiadem (kopytka) udaje mi się wyrobić w godzinę – włącznie ze zjedzeniem (solidna porcja została na jutro) i wymyciem wszystkich garów.
Przed siedemnastą wychodzę do Loży na kolejne spotkanie Dekad. Tematem są lata dziewięćdziesiąte, więc towarzystwo jest jakby trochę młodsze, a wszyscy tak chętni do wspomnień, że takiemu Duńczykowi nie udało się już nawet dorwać do mikrofonu. Rycersko przepuszczał do głosu kolejne panie, aż nadeszła dziewiętnasta i trzeba się było zbierać do domu. Siedzę w kącie, słucham z ciekawością³ i zadziwieniem własną obecnością w tym towarzystwie, do którego w ogóle nie pasuję, taki całkowicie nikt, niemający nic ciekawego do powiedzenia.
Po dziewiętnastej człapię przez pośniegowe błoto do Biedronki na szybkie zakupy. Wracam objuczony kartonami mleka (znów była promocja 3+3) i pudłem z tuzinem pączków (4,68 zł).
Przy kolacji wydaję jeszcze pochopnie i niepotrzebnie kasę na nową stalówkę. Niepotrzebnie, bo się okazało, że obecnie używaną – być może zapchaną jakimś paprochem, ewentualnie z powodu mieszania atramentu czarnego z niebieskim – wystarczyło przemyć, by znów zaczęła działać. Trudno się mówi. Zamówiłem – będzie na zapas.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

_______
¹ Może to nie przez nerwy, a niskie ciśnienie? ↔ 986 hPa
² Tu by chyba pasował cytat z „Emmy” o dobroczynności, ale nie chce mi się szukać tego fragmentu w powieści. Ojciec, który po mojej wyprowadzce ze wsi odbierał zamiast mnie te wszystkie dowody pamięci chrzestnego, bardzo ciężko to znosił ( – Co ja, jakimś dziadem jestem? – burczał do matki, rzucając na stół przyniesioną połeć szynki.), aż się wreszcie któregoś roku po dary nie stawił, co poskutkowało zawieszeniem znajomości między panami.
³ Przeniosłem się do miasta dopiero w 1999 roku i cała ta dekada kętrzyńskich atrakcji przeszła całkiem obok mnie. Nie miałem nawet świadomości, że mieliśmy kiedyś u siebie sexshop.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij