Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Po powrocie do miasta mam akurat tyle czasu, co na rozpakowanie bagaży i telefon na wieś, i muszę lecieć do zamku na spotkanie autorskie z Marcelem Mossem. Sala czytelni jest już prawie pełna. Przy stoisku z książkami kłębi się niewielki tłumek czytelniczek, z nadmiaru dostępnych pozycji (tylko w tym roku pisarz opublikował chyba osiem nowych) usiłujących wybrać tę, z którą pójdą do autora po autograf. Zajmuję wolne miejsce w ostatnim rzędzie, a później przysłuchuję się z zainteresowaniem, jak pisarz, drobny a ruchliwy i chyba nadal stremowany rolą pisarza, opowiada o swojej pracy, życiu i inspiracjach. Przez ostatnie półtora roku zmienił mu się mocno profil czytelniczek, bo konsumentkami jego prozy są głównie kobiety. Wcześniej dominowały wśród nich nastolatki. Teraz (żartował, że po tym, gdy przestał zdejmować okulary do robienia zdjęć) ujawnia się wśród fanek coraz więcej mam i babć tych nastolatek. I to właśnie dało się zauważyć na widowni w czasie poniedziałkowego wieczoru autorskiego, który po serii pytań od publiczności (panie były bardzo chętne) skończył się około 18:40.
W domu biorę szybką kąpiel, parzę sobie kawę, wyciągam z lodówki kanapki (przywiozłem ze wsi) i zalegam w pidżamie przed komputerem, by nadrobić weekendowe zaległości. Tyle że jakoś pod koniec odpisywania na komentarze Nathi się odezwał na Messengerze i w rezultacie utknąłem w rozmowie meandrującej dość dziwnie od śmierci Forum, przez Brandona Sandersona i inne fantasy, po fallo- i waginoplastykę. A na koniec, zamiast się położyć wcześniej spać, wyszukuję jeszcze w sieci pdf z „Niechętnym szermierzem” Dave’a Duncana i kontynuuję lekturę powieści, którą zacząłem teraz na wsi z rocznika „Nowej Fantastyki” (1994).
Dzień dziewięćset dziewiąty (poniedziałek)
3 listopada 2025 Autor: Hebius




O, na spotkanie autorskie z Marcelem Mossem chętnie bym się wybrała.
Byś się wtedy załapała do grupy młodszych mam :D
Pewnie tak 😀
Osiem książek rocznie świadczy o tym, że poszedł w ilość, a nie jakość? Nie przypominam sobie bym czytał coś tego autora, ale skoro jego fanami są głównie emerytki, to wiele tłumaczy… 🙄
Nie wina autora, że ma łatwość tworzenia i wystarczy mu od czterech tygodnie do półtora miesiąca na napisanie powieści.
Jak Moss zauważył w trakcie spotkania, wszyscy odżegnują disco polo od czci i wiary, ale jak trafią na jakiś festyn i piosenki Zenka Martyniuka, każdy słucha i rusza dupką do taktu. Może to było w innych słowach ujęte, ale przekazuję sens.
Dlatego on swojej twórczości też się nie wstydzi. A mógłby publikować częściej, bo ma nawet kilka gotowych powieści w zapasie.
Marcel Moss? Pierwsze słyszę. Hm.
Oj, czyli się nie czyta corocznych raportów Biblioteki No czytelnictwie. Słabiutko!
W raporcie nazwisko Mossa jest wymienione jeszcze raz, przy omawianiu tabeli autorów najpoczytniejszych książek, ale tego już nie zrozumiałem (skoro A. Christie i K. Bonda mają więcej czytelników niż Marcel, to dlaczego na liście Moss jest wyżej?), więc nie cytuję.
Doprawdy kto za tym podąża: nr 1 Mróz🙆
O nowych raportach na temat czytelnictwa Polaków tuż po ich publikacji jest przez moment zawsze głośno.
No fakt, nie czyta się (nigdy się nawet o to nie otarłam), bo cóż mię to 🤣
Mnie interesują teksty o czytającej mniejszości.
„Zajmuję wolne miejsce w ostatnim rzędzie”
Zgadza się 😁
Na Lubimy czytać 41 książek ma
Sporo
Wypatrzyłaś? Sam gdybym, nie wiedział, gdzie siedziałem i gdzie patrzeć pewnie bym nie zauważył :D
A co dorobku – weź jeszcze pod uwagę, że Marcel Moss debiutował sześć lat temu, w 2019 roku.
Remigiusz Mróz ma 93 książki
Musiałabym sprawdzić od kiedy zaczął
Remigiusz Mróz debiutował w 2013.