25°C. Słonecznie.
Po południu kupuję w zieleniaku kalafiora na obiad i ziemniaki (sprzedawczyni doliczyła złotówkę za foliówkę! zdzierstwo!) na zaś.
Wieczór spędzam przed telewizorem. Po przypadkowym odcinku „Kości”¹ równie przypadkowo trafiam na nowy (drugi) sezon „Inspektora Ricciardiego”. Luigi Alfredo nadal snuje się smętnie po Neapolu, a Niemiec, który się pojawił pod koniec poprzedniego sezonu, nie ustaje w zabiegach o zdobycie serca jego młodziutkiej sąsiadki, ciągle zadurzonej w nieprzeniknionym² policjancie.
_______
¹ 1×20. Sprawdziłem później w necie.
² „Enigmatic police inspector Ricciardi has a curse upon him: he can see the ghosts of people who have died violently and listen to their last thoughts” (za IMDb)




Kupiuje foliówką za 20gr , musi doliczyć VAT i mieć coś extra. Warto z własną siatą łazić na zakupy. I jakiś minimalny plus dla środowiska
Prostsze będzie kupowanie w Biedronce. Tam torebki na warzywa i owoce są nadal za darmo.
Fakt, zdzierstwo. Gdzieś w necie widziałem ofertę na foliówki 4,50 za 150 sztuk, więc przebicie mają spore. Sprzedawcy nie zmarnują żadnej okazji żeby nas wydymać. 🙄
Tak, doliczenie jakichś 10-20 groszy bym zaakceptował, ale złotówka to za dużo.
Ja zawsze mam prywatną siateczkę, nie daje za foliówki nikomu na sobie zarobić.
Nareszcie 1165/1165
Teraz jeszcze tylko opisać muszę.
Brawo!
Dwa razy :D
Teraz się nie mogę połapać w jakiej kolejności mam serial oglądać
Jak to, w jakiej? Od pierwszego odcinka, po kolei, do ostatniego :D
Tam jakby bałagan wyczuwam w kolejności odcinków.
Ale i tak dopiero może weekend obejrzę
Odcinki są opisane, oznaczone cyferkami od 1 do 9, więc nie będziesz miała problemu z oglądaniem wg kolejności.
Opisane
To ja im się jeszcze raz dokładniej przyjrzę 🧐
Pierwszy odcinek wpędzi cię zapewne w lekką konfuzję, ale po trzecim będzie już normalnie :D
Konfuzja mi grozi 🙄
Dam radę ,dam radę…. 😁
Bez wątpienia.
Pisałem o tym u się, że na podst. jakieś tam dyrektywy UE, ta sama reklamówka może być podwójnie traktowana.
No przeca część z Was jest stara. Co się stało, że wiynkszość idzie na zakupy bez siatki. Przeca za komuny nie było reklamówek itp., a ludzie jednak zakupy robili.
Nie chodziło o reklamówkę na zakupy (zawsze mam z sobą szmacianą torbę), tylko zwykła foliową, w którą sprzedawczyni załadowała ziemniaki, żeby je zważyć. Takie do zapakowania towaru do tej pory były darmowe.
Bardzo dobrze, foliówki wszędzie powinny być bardzo drogie.
Spoko luz. Ja tej foliówki do niczego nie potrzebuję. Niech mi odważą trzy kilo kartofli bez tej torebki.
Dobrze nie pamiętam, ciekawa jestem jak odważano kartofle, gdy nie pakowano ich do foliowego worka (w PRL-u). Jakoś to robiono z sukcesem.
Też się chwilę nad tym zastanawiałem, próbowałem sobie to przypomnieć, chociaż kiedyś nie kupowałem ziemniaków, bo zawsze były albo swoje, z ogrodu, albo z piwnicy, kupowane od rolnika jesienią workami.
Na tych starych wagach z odważnikami odważano takie towary nie mieszczące się na tacce wsypując je do jakiegoś pojemnika. Albo do papierowej torebki. I chyba dużo towarów było od razu pakowanych w siatki, takie jak teraz nadal się zdarzają przy pomarańczach czy mandarynkach.
No jak to – były awośki i do nich przesypywała sprzedawczyni prosto z miski na wadze :)
awośki? nie znam określenia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Siatka_na_zakupy
Nie spotkałem się z taką nazwą.
Ale u mnie w domu z takich siatkowych siatek też się raczej nie korzystało. Babka była krawcową i często szyła z jakichś resztek czy zużytych ubrań szmaciane torby na zakupy i rozdawała je na prawo i lewo, rodzinie i znajomym.
Przecież sklep ma obowiązek dać opakowanie na towar tego rodzaju!
Nie wiem. Może sprzedawczyni się pomyliła? Bo pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło.
Zawsze na zakupy chodzę ze szmacianą siatką i nie potrzebuję płatnych foliówek.
ooo nawet nie znam cen tych reklamówek bo po osiedlu chodzę z płócienną własną siatką a na większe zakupy mamy taką fajną pojemną z IKEA. Nie biorę sklepowych
Chodziło o foliową reklamówkę jednorazówkę, w którą pakuje się towar sprzedawany luzem, na wagę, a nie taką na zakupy.
ooo to u mnie za takie się nie płaci. Jak idę pakuję jakieś pomidory czy coś to te „zrywki” nie są płatne
No właśnie. Stąd moje oburzenie.