Deszczowo. 19°C.
Bladym świtem, jeszcze przed pracą, Paweł podrzucił mi pojemnik winogron. I drugi z papryką, co odkryłem z lekkim zdziwieniem, gdy się zabrałem po śniadaniu do porządkowania darów.
– Miały być tylko winogrona – zauważam, gdy brat zachodzi na moment po robocie.
– Z papryki ugotuję zupę – wyjaśnia Paweł – Ale to nie dzisiaj. Dzisiaj wracam do domu.
Dzięki czemu się dowiaduję, że braciszek ma w planach zostać na noc. Jak miło.
Zmylony zachwytami na forum, smażę na obiad placki ziemniaczane z papryką. Co było dość średnim pomysłem. Powinienem od razu przewidzieć, że danie zachwalane przez osoby, dla których placki jedzone ze śmietaną i cukrem to aberracja, nie przypadnie mi do smaku.
Trudno się mówi. Jedzenia staram się nie marnować, więc kilka placków zjadłem z dodatkami i dzięki dodatkom (parę łyżek sałatki z buraczków, której nie zmieściłem do słoików, resztka turbota), większość została na środę. Paweł zajrzy wygłodniały po pracy, to zje wszystko.
W nocy lekko podganiam oglądanie „Bastionu” (odc. 4-6). Serial nadal podoba mi się średnio i nie budzi żadnych większych emocji, ale akcja opowieści biegnie już w miarę linearnie, więc da się historię oglądać bez irytacji¹.
______
¹ Whoopi Goldberg chyba miała płacone za samą obecność i noszenie charakteryzacji, bo powiedzieć, że grała słabo, to już nadmierny komplement.
Archive for 10 września, 2024
Dzień czterysta dziewięćdziesiąty (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się ogląda, Łatka, tagged Bastion, obiad, Paweł, pogoda, The Stand, Whoopi Goldberg, z przypisem on 10 września 2024| 4 Komentarze »



