
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ 25°C. Słonecznie. Podobno w weekend ma jeszcze trochę przygrzać.
Przed śniadaniem dłuższa wymiana SMS-ów. Oprócz zwyczajowego środowego klikania z Pszczółkiem mam okazję odezwać się do Sojuza i podziękować za pozdrowienia z Grecji.
U Mistrza Jana po dwunastej są już tylko resztki pszennego chleba. Biorę bochenek, bo przy zupie na obiad kawałek litewskiego, który mam, nie wystarczy do piątku.
Z biblioteki przyszło systemowe przypomnienie, że kończy się termin wypożyczenia „Szkiców piórkiem”. Będę musiał jutro przysiąść nad książką i doczytać ją wreszcie do końca.
Wieczorem, po odcinku „Very” (4×04) i szybkiej kąpieli, oglądam kolejne krótkometrażówki WAO Films¹. Mimo wielu niedoskonałości (aktorstwo na poziomie amatorskim, słaba muzyka i momentami dość łopatologiczna dydaktyka²) jest w nich coś uroczo naiwnego i pociągającego. I nie mówię tu o Shawnie Gupcie, głównym gwiazdorze wytwórni, który jest całkiem atrakcyjny, ale w sumie nie w moim typie³⁴.
__________
¹ We Are One Films is an Indian Film Production House.
² Wisienką na torcie są polskie napisy – automatyczne tłumaczenie z hindi via angielski.
³ W każdym razie na pewno nie oglądam tych filmów dla niego.
⁴ „Not my type” jest akurat z Dream on films (Dream on films is an Indian Film Production House), ale realizują to chyba (bo że grają, to na pewno) ci sami ludzie, co w WAO Films.




Obejrzałem tego Shawna Guptę (ale żeśmy mu spolszczyli nazwisko) i tak na skraju widełek.
Jednak dobrze, iż mieszkam na płd. u nas 5 C wiyncyj, Dobiło do 30C w ciągu dnia.
Jakiś mało ogarnięty jesteś. W południe po pieczywo przed świętem… No rewelka. Ja już wczoraj rano z 979 ustalałem zakup pieczywa.
Jakoś nie pomyślałem, że przed Zielną też się ludzie tak rzucą na pieczywo. Przecież to tylko jeden dzień i w piątek będzie świeży chleb.
Nie wiem czy trochę przygrzać to właściwe stwierdzenie, bo ja czytałem że tu fala upałów ma do nas zawitać… A już się kur*a cieszyłem, że ten piekarnik sie skończył… Nawet poranki pachniały jesienią.. Pośpieszyłem sie z radością… Jeżeli biblioteka przypomina w formie elektronicznej o upływie terminu, to i sie prosi by była możliwość w tej samej formie ów termin przedłużyć…
Akurat moja korzysta z systemu, w której takiej opcji nie ma. Ale mogę zarezerwować interesujący mnie tytuł i odebrać od razu przy wizycie w bibliotece, bez konieczności własnoręcznego wyszukiwania książki na półkach.
Wiym, macie inaczej termostaty ustawione. Szkoda mi Was, bo się męczycie, kiedy ja się czuję jak ryba w wodzie. No cóż….
Na szczęście lato jest krótkie. Jesienią i zimą łatwiej nas zadowolić i ogrzać :)
Czyli tradycyjne szaleństwo przedświąteczne w sklepach 🤣
Przynajmniej jeśli chodzi o pieczywo bez wątpienia.
Szkiców piórkiem wysłuchałem z ninateki. Niezwykle interesujące
Pewnie to te same nagrania, które leciały kiedyś na Dwójce (PR2), też wtedy tego słuchałem.
Z czytaniem trochę przyśpiesz, żeby chodzisz te 12 książek było przeczytanych.
Co oczywiście nie będzie trudne.
Ale tak tylko przypominam 😁
Weź! Aż się boję zaglądać na stronę odnotowującą moje czytelnicze sukcesy :D
Teraz, zamiast drugiego tomu „Szkiców piórkiem”, wezmę chyba jakiś lekki, wciągający kryminał, coś do połknięcia w dwa dni.
Obejrzałem to, w części.
Ja prd. jaki kicz. Serio coś takiego oglądasz?
Współczuję, bo nwm, jak nazwać czas stracony na oglądnie czegoś takiego.
Toż nasi na filmówce w Łodzi, robią lepsze materiały.
Analizę tego dogłębną ujmę u się może kiedyś.
Wiem, że to żadne arcydzieło. I staram się nie oglądać więcej niż dwa shorty dziennie :D
Kiedyś kupowałem chleb litewski, bo nim powstały w Irlandii sklepy polskie, Litwini już otworzyli swoje. Bardzo mi smakował, bo był z dużą ilością kminku, z jakiegoś względu lubię chleb z kminkiem, podobnie jak kiszoną kapustę i bigos. Pytanie moje brzmi: Czy kminek, to stały, tradycyjny dodatek do litewskiego chleba, czy też po prostu na taki trafiłem?
Raczej akurat na taki trafiłeś. Charakterystycznym dodatkiem będzie raczej jęczmienny słód, dzięki któremu chleb jest ciemny i ma specyficzny smak. Dawno jadłem chleb bezpośrednio z Litwy, ale jeśli miał w sobie kminek, to najwyżej mielony. Ten który kupuję u siebie w Kętrzynie też jest bez kminku i ma delikatniejszy kolor i smak od chleba, który jadłem na Litwie, czy przywieziony z Litwy.
Nie jestem w stanie utworzyć twojego portretu czytelniczego ani filmowego. Zupełny chaos, albo „cokolwiek”. Sam dotykam tylko rzeczy przyjemnych dla mnie (bez znaczenia opinie innych), ty zaś działasz jak odkurzacz.
Jeśli chodzi o Guptę (jedno z dwóch najbardziej popularnych nazwisk w Indiach, drugie to Kumar) to bardzo przeciętny. A reszta to już w ogóle daleko od romansowej urody. Może ci polecić jakieś boliłudy, skoro gustujesz?
Ps. Zastanawiam się, czy czytasz odpowiedzi na swoje własne pytania na blogu z kwiatka na kwiatek…
Muzycznie moje wybory są bardziej jednorodne, ale jeśli chodzi o lektury czy filmy, to sam miałbym problemy z wytłumaczeniem swoich wyborów. Nie wiem, może szukam czegoś nowego, odmiennego?
Mam sporo indyjskich filmów na DVD, ale chwilowo z tego kina wystarczą mi shorty z Shawnem Guptą.
Co do odpowiedzi na komentarze – tak, zaglądam na drugi dzień czy później (u ciebie zazwyczaj później, bo nie opowiadasz od razu) i sprawdzam, czy jest cos napisane.
Tu mogę odpowiedzieć bezkarnie (◠‿◕). Jakiej odpowiedzi bardziej konkretnej się spodziewałeś? On nic nie robi. Nic. Tak jak reszta bardziej i mniej oficjalnych osób na utrzymaniu. Tu nie ma żadnego sekretu. Więc 20% dochodu trzeba przeznaczyć na zaspokojenie potrzeb pasożytów. Nic więcej.
Myślałem o czym w stylu, że zwiedza miasto, muza, czy choćby miejscowe galerie handlowe. Łatwo nic nie robić w domu, ale skoro go wyganiasz z mieszkania, żeby nie przeszkadzał, to wydawało mi się, że ma jakieś konkretniejsze zajęcia w tym czasie.
Jego obowiązkiem jest szukanie rozrywek na wieczór.
Rozumiem.
o czym to Very ? bo Strażaków obejrzałam ale chyba miałam inny namiar z Videra bo napisy były cały czas ok. A potem sie skończyły odcinki to przeskoczyłam na tą stronę od Ciebie.
A ja teraz odkopałam Monka i oglądam od pierwszego sezonu. Kiedyś oglądałam w TV. Zabawny serial nie pamiętałam że miał 2 asystentki wiec chyba nie oglądałam nigdy całości.
„Vera” to klasyczny angielski kryminał w scenerii północno-wschodniej Anglii (Northumberland), oparty na duecie detektyw plus pomocnik. Tu jest Vera, pani inspektor w średnim wieku, która nie przywiązuje zbyt wielkiego znaczenia do wyglądu i reszty spraw materialnych oraz młody, atrakcyjny sierżant.
Serial nakręcono na podstawie powieści Ann Cleeves i tak się teraz zastanawiam, czy nie pożyczyć którejś przy najbliższej wizycie w bibliotece.
o to mogę się zainteresować po moim Monku :)
Będziesz wiedziała już po pierwszym odcinku (one są dłuższe, niż przy zwykłych serialach, 90 minutowe gdzieś tak) czy ci podejdzie.
sprawdzę bo ten o martwych detektywach wprawdzie obejrzałam ale bez fajerwerków
„Martwi detektywi” byli bardziej dla młodych, dla fanów komiksów.