Ciepło (13°C), wilgotno, pochmurnie. Po piętnastej gdzieś bokiem przechodzi pierwsza wiosenna burza.
Rano, po krótkiej rozmowie z mamą (dialog w ogóle się nie klei¹) doczytuję baśnie Grimmów i jeszcze przed śniadaniem zanoszę książki do biblioteki. Wracam nierozsądnie aż z trzema nowymi, z których pewnie jeden Mrożek² będzie się czytał dobrze i szybko, bo jest wydany w niewielkim, ładnym i bardzo poręcznym tomiku (duże litery, dużo światła na stronie, a samych stron ledwo 168), no i to Mrożek.
________
¹ Po piętnastej mama dzwoni drugi raz i się wtedy wyjaśnia, że rano miała Barbarę w pokoju („Czy ona musi zawsze przychodzić rano, gdy mam najwięcej zajęć? Jak na jakąś kontrolę! Przyjdzie, rozsiądzie się i siedzi! A mnie nie potrzeba widowni, gdy coś robię”), a Pawła w kuchni, więc będąc pośrodku, z telefonem w przedpokoju, czuła się mocno niekomfortowo.
² „Czekoladki dla prezesa” w edycji Noir sur Blanc (2024).
Archive for 16 marca, 2024
Dzień trzysta dwunasty (sobota)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, tagged biblioteka, mama, pogoda, rodzina, z przypisem on 16 marca 2024| 17 Komentarzy »



