Trina, żona Hansa, była leniwa i nic się jej nie chciało.
– Co tu robić? – powiedziała do siebie. – Jeść, spać czy pracować? Ach! Najpierw zjem.
Gdy najadła się do syta, znowu się odezwała:
– Co robić? Pracować czy spać? Ach, najpierw trochę pośpię.
Położyła się i spała, a gdy się obudziła, była już noc, więc nie można już było pracować.¹
– A co mama zaplanowała na obiad? – pytam w trakcie tradycyjnej porannej rozmowy po dziesiątej.
– Jeszcze nie wiem, zastanawiam się… Coś szybkiego. Może makaron do sosu?
– Ja już mam namoczoną fasolę, to chcę, czy nie chcę, będę musiał ugotować po bretońsku.
– A ile ty masz lat? Ja zaczęłam gotować, jak miałam dwanaście. W wieku czternastu poszłam do Karolewa, to była przerwa. A później już cały czas przy garach. Sześćdziesiąt lat!
– To się faktycznie może znudzić – przytakuję ugodowo.
___
¹ „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm”: Trina, żona Hansa
Cały tekst




ano jeść trzeba więc im jesteśmy starsi tym większe doświadczenie w gotowaniu i wypalenie w wymyślaniu posiłków ;)
Dlatego mój gar fasolki jest duży. I chyba ze dwie porcję zamrożę, czy zawekuje, bo nie zjem wszystkiego przez weekend :D
bardzo słusznie, ekonomicznie i pomysłowo :)
A u mnie nowy wpis bo czas leci muszę dbać o tegoroczne statystyki :D
Zaraz zajrzę i przeczytam :)
Trina z tą pobudką w nocy to mi trochę przypomniała Ciebie, zupełnie nie wiem czemu 😃
Też nie wiem, skąd podobne skojarzenia :D
😃
Bardzo współodczuwam z Triną, żoną Hansa. Właściwie gdyby nie subiektywne odczucie przymusu wykonywania niektórych prac, np. zarobkowych, to też moje wybory wyglądałyby podobnie.
Czytałeś całość, czy tylko cytat? Bo przy całości nie wydaje mi się, byś miał z Tiną cokolwiek wspólnego. Na pewno nie jesteś takim mężem dla Świechny, jaką Tina była żoną dla Hansa.
Chyba tylko cytat, jeśli czytałem całość, to już zapomniałem.
Zjeść i pospać. Biorę w ciemno.
Życie królewskie, bezproblemowe, czyli jedzenie i spanie…
Serdeczności
Świnie w chlewie też tak żyją.
Przeczytałam całość i… nie podpiszę się pod stwierdzeniem, że ja też tak mam :)
Wiadomo, że nie masz :)
Jakbyś się uparł to znalazłbyś w necie jakiś ciekawy przepis na tą fasolę i nie był skazany na po bretońsku. Spróbuj czasem poeksperymentować 😉 Co do Triny, żony Hansa, to leniwi żyją dłużej 😉
Skoro lubię fasolkę po bretońsku. to po co mam eksperymentować?
A Trina być może chorowała na depresję. Tak sobie wczoraj pomyślałem przy lekturze. Pewnie trochę pod wpływem Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją.
Co byś z niej nie zrobił pierdzieć będziesz tak samo 😉😅
A ten tylko o dupie myśli!
😅😅😅😅😅😅😅 Po prostu znam konsekwencje zajadania fasoli 😉
Akurat uwierzę, że o to ci chodziło.
Jedzenie to przyjemność, więc jednak nie do końca może być u mnie na obiad „cokolwiek”, chociaż za samym procesem przygotowywania posiłku nie przepadam.
Też tak kiedyś myślałem. Ale już mi przeszło.
W temacie przyjemności? Jakieś trzeba mieć, a jedzenie jest jedną z przyjemności najprostszych i najłatwiej dostępnych.
Sen jest przyjemnością o wiele tańszą i wymagającą mniejszego wysiłku :D
A to też prawda. Tylko niedobrze jest uciekać w sen będąc w złym nastroju (sen jest utrwalaczem).
Nie zauważyłem. Możliwe, że nie dla wszystkich to utrwalacz.
Czyli po zaśnięciu w złym nastroju, z rana budzisz się jak skowronek, wypoczęty, szczęśliwy i pełen energii?
Rano to ja się przeważnie budzę jak sowa, którą budzą rano :D Ale poza tym tak, wszystko się zgadza.
Super. Bycie wypoczętym i pełnym energii jest dobre.
Bez wątpienia.
Czasem chodzę spać wesół a wstaję wściekły
Zależy co się śni….
Raczej nie miewam koszmarów, więc o tym nie pomyślałem.
Pozazdrościć…
Znam lilka potraw , których nie nazwałbym łatwymi :D
No dobra, co to jest to Karolewo?
Miejscowość pod Kętrzynem z rolniczą szkoła średnią. Mama kontynuowała tam naukę mieszkając w internacie.
Bardzo ciekawe opowiadanie, czy też baśń. Chyba sobie kupię ten zbiór. Hebius jak zawsze inspiruje. Warto tu zaglądać ;)
Zdecydowanie warto kupić ten wybór. Z początku miałem lekkie zastrzeżenia do strony graficznej, ale w trakcie lektury mi przeszło. Do takich bajek rysunki Michaliny Jurczyk pasują idealnie.
Przy okazji dziękuję Ci za tom opowiadań Roalda Dahla. Nadzia dopiero w tym roku szkolnym dorosła do tych historii. Steve czyta po angielsku, a ja po polsku. Oczywiście czytam jej głównie polskich autorów, ale jak dziecko coś lubi, to mu się czyta bez względu na to, co to jest :D
Fajnie, że się przydało. O Ulrichu Hubie pamiętaj. Po angielsku pewnie też jest. On będzie chyba już w sam raz dla Nadii.
Jak powiedział jeden z bohaterów Stasiuka – Wstałem bo nie mogłem już leżeć
Pewnie nie czytałem.
Nie sposób wszystko przeczytać….
Ano nie.
Umierając będę myślał (o ile będzue mi to dane) czego z klasyki światowej literarury nie zmogłem min Dostojewski się mi kłania i sporo Joyca
Do obu jakoś nigdy mnie nie ciągnęło.
Dostojewskiego zachwalał mój Profesor od literatury ale na głównych dziełach Fiodora poległem. Joyca choć opowiadania przeczyrałem. Ale Ulisses i Flanegan za mądre dla mnie
Nawet Ulisses?
Tylko HMS McLeana
Tego nie czytałem, ale kilka innych powieści Alistaira McLeana tak.
Konwój do Murmańska w czasie II światowej. Kiedyś /w liceum czytałem z „wypiekami”. Jakbym odebrał teraz nie mam pojęcia
Ja taką fazę na lektury wojenne miałem w podstawówce (7-8 klasa). Później mi przeszło.