Wieczorem trochę mrozi (-1°C), ale śnieży całkiem lekko, nie rezygnuję więc z wyjścia na spacer. Tak właściwie wynoszę plastikowe nakrętki do matowego pojemnika w kształcie serca, stojącego przed jedną podstawówek, bo już mi się przestały mieścić w salaterce¹. Wybrałem podstawówkę przy policji, kawałek przez miasto, wracam okrężną trasą, Alejami Pileckiego, zastanawiając się nad tym, co przed wyjściem pisałem w blogowych komentarzach². Może odmienny stosunek Polaków do szczątków zmarłych wynika z niegdysiejszej potrzeby odróżnienia się od Żydów? W judaizmie nienaruszalność cmentarza i miejsca pochówku jest bardzo ważna, dla nas nie ma to większego znaczenia, a już zwłaszcza jeśli są to cmentarze obce. Niemiecki, żydowski, czy pole, na którym chowało się padłe zwierzęta, to praktycznie żadna różnica. Może nawet te ze zwierzętami wykorzystuje się i rozgrzebuje niechętniej z obawy przed wąglikiem.
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Wczoraj w „Rozmowach po zmroku” Dwójka (PR2) przypomniała świetny reportaż Agnieszki Czarkowskiej z 1998 roku „Droga ku słońcu”. Jeśli ktoś nie słyszał, polecam.
Wieś na końcu świata, do której prowadzi kręta, piaszczysta droga przez las…
We wsi kilka domów, nieliczni mieszkańcy – głównie owdowiałe starsze kobiety. Z zadumą i pokorą wobec losu mówią o samotności i przemijaniu.
Nagranie jest do odsłuchania na stronie radia.
_________
¹ Mam na lodówce dużą szklaną salaterkę, niebieską w żółtopomarańczowe (a la tulipany) kwiaty, imieninowy prezent od pani Zosi dla babki, która od czasu rezygnacji z działki służy głównie do ozdoby i do zbierania plastikowych nakrętek z kartonów po sokach i mleku. Kiedyś była idealna do mieszania sałaty. Na dnie były jeszcze nakrętki po koktajlach proteinowych, czyli nie opróżniałem salaterki od końca kwietnia, początku maja.
² Z założeniem, że w drugim podejściu bym bardziej popisał bardziej, zabłysnął dowcipem i intelektem.




Wiesz, kiedyś naiwnie wierzyłem że w chrześcijaństwo wpisuje się również i szacunek do zmarłych, a więc i nienaruszalność mogił, ale zostałem z tego skutecznie wyleczony widokiem karteczek zawiadamiających o likwidacji grobów. Tu bliższy jest mi judaizm.
Niestety wykupujemy miejsce tylko na 20 lat.
A także teraz coraz mniej jest miejsc do pochówku.
A poza tym Ziemia to jedno wielkie cmentarzysko
Jest jak jest, bo widocznie ludziom to odpowiada. Inaczej dążyliby przecież do jakiejś zmiany.
Kiedy byliśmy w Kruszynianach, skorzystaliśmy z okazji odwiedzenie z przewodnikiem tamtejszego cmentarza, jednego z kilku cmentarzy tatarskich w Polsce. Zaskoczona byłam, że oni wykorzystują miejsce pochówku tylko raz. W starej części cmentarza były tylko kamienie, bez napisów. A jednak nikt się na te miejsca nie łasił. Taki zwyczaj.
Tak, zwyczaj jest ważny.
ja zbieram nakrętki do takiej małej reklamówki tzw. zrywki i jak jest pełna to wynoszę :)
Salaterka i tak stoi nieużywana, więc spokojnie mogę ją wykorzystać do zbierania nakrętek.
Swoje cmentarze czcimy. Żydowskie , poniemieckie – Ślązaków , Mazurów, Warmiaków idą/poszły pod młot i topór….Jest taka wyśmienita książka z wyd.Czarne „Poniemieckie” pani Kuszyk. W miejscowości moich dziadków na pograniczu warmińsko/mazurskim proboszcz chce zlikwidować dawne (niektóre z lat ’70tych) groby autochtonów bo mu się „ciasno” na cmentarzu zrobiło. Żenuarium jak pisał imć Pan Jerzy Pilch
Bym nie przesadzał z czczeniem swoich. Śledzę grupę na FB poświęcona Starym Powązkom – to bardziej Eldorado dla złodziei i wyjątkowo dochodowy kawałek ziemi dla Kościoła, niż zabytkowy cmentarz, na którym dba się o groby i pamięć zasłużonych Polaków.
Grób na Starych P w cenie mieszkania. Ch.. mnie strzela jak widzę granity wśród starych piaskowców. Powinno być to karalne.
Sam granit jako materiał jest OK. Problem bym widział raczej w braku estetyki, wykorzystaniu masówki i może… skąpstwie? Jak ktoś wydał kupę kasy na samo miejsce, to pewnie mu szkoda dopłacać jeszcze drugie tyle za indywidualny, artystyczny projekt nagrobka.
Granit czy nawet marmur pomiędzy nagrobkami z XIX czy początków XX wieku wygląda gorzej niż trąd na zrowym obliczu
Szklana piramida na dziedzińcu Luwru też z początku szokowała :D
Francuzi się od nas uczyli jeść łyźką czy innym sztućcem
Podejrzewasz, że ta piramida to też pod wpływem polskich gustów?
Jesteśmy najnarodowiejszym z pośród wszystkich piramid budowniczych
:)
Tak czcimy żydowskie, że u mnie dalej ludzie sobie z niego miejsca dla wysrywania się psów zrobili.
Nic zaskakującego.
O tym mówię. Jest taka książka „Poniemieckie”. Świetnie na Ziemiach Odzyskanych zajęliśmy się „prochami” Autochtonów…
Tytuł kojarzę, bo autorka miała być w Kętrzynie, ale covid skasował jej spotkanie autorskie.
Świetnie napisana straszna , obdarta z postkomunistycznego idealizmu, dobrze oparta na źródłach opowieść. Znowu brawo wydawnictwo Czarne!
Pewnie kiedyś po to sięgnę i przeczytam.
Przygnębiający obraz Polaki
Dlatego się nie spieszę do lektury. Zwłaszcza że nasz stosunek do poniemieckiego dobrze znam z obserwacji i rodzinnych opowieści.
Moje wujostwo z okolic Ełku lepiej wspominało Niemców niż Sowietów i zachowało się z tego powodu trochę ceramiki z puncą „gapy” od spodu. Dziadkowie „naślednieni” z tamtych okolic na pogranicze warmińsko-mazurskie absolutnie respektowali pamięć odchodzących autochtonów. Ale byli w tym nieliczni
Znajoma babki zawsze ciepło wspominała Niemkę, z którą (u której) mieszkała po przesiedleniu i długo opiekowała się jej grobem. A niedawno przy wizycie na cmentarzu zauważyłem, że syn znajomej wolał w tym miejscu położyć polbruk i postawić ławeczkę, a krzyż usunął..
Betonoza…
To też objaw polskiej estetyki.