Śnieży niezbyt gęsto i niemrawo. Na termometrze -5°C.
Po południu kupuję chleb u Mistrza Jana. Na siedemnastą wychodzę do muzeum na wykład o chorągwiach nagrobnych, których kętrzyński zbiór jest najobszerniejszym w Polsce i w Europie (a zapewne też na świecie). Spotkanie trwa dziewięćdziesiąt minut, trochę długo. Pod koniec senność mnie nachodzi i muszę przykryć się szalikiem, bo chłód czuję. Słuchaczy nie ma dużo, dziesięć, piętnaście osób, sporo z widzenia znajomych. Nie zauważyłem, kto z obsługi muzeum robił zdjęcia, ale to jedno, na którym jestem¹, pokazuje mnie wyjątkowo niekorzystnie (z wyjątkowo niekorzystnej strony). Po powrocie do domu jem obiad (zupa z zamrażarki, wekowane smakują lepiej), później dziergam aż do kolacji drugą skarpetkę, słuchając płyty Jaroussky’ego. O dwudziestej drugiej mam odcinek „Chicago PD”. Dzień kończę przelotem przez blogi i lekturą forum.
_________
¹ Autor bardzo szybko wrzucił wszystko na Facebooka.
(2024.01.10) Z pobieżnej kwerendy zasobów sieciowych wynikałoby, że prelegent wczorajszego muzealnego spotkania swój referat oparł w dużej mierze na pracy „Chorągwie nagrobne” Irmy Koziny i Jana K. Ostrowskiego.




Interesuje Cię tematyka chorągiewek nagrobnych czy poszedłeś tam bo nie miałeś ciekawszych zajęć? Pytam, bo nie rozumiem co może być ciekawego w chorągiewkach nagrobnych…
Jakich znowu chorągiewkach, kolego 😂
O kur*a! 😅😅😅😅 Faktycznie! 🤣🤣🤣 Tak to jest jak sie komentuje tuż po przebudzeniu! 🤣
:D
Mogłeś się odwrócić i zapozować 😃
Wtedy pewnie byłoby jeszcze gorzej, niż jest :D
Też tak miewam po imprezach. Człowiek chciałby się zobaczyć a tu nici.
Mnie raczej na tym nie zależy.
Hebius, weź na Boga zamarz mój pierwszy komentarz! 🤣 Pisałem go tuż po przebudzeniu i zamiast chorągwie napisałem chorągiewki! 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣 Mam nauczkę żeby nie zaglądać do Was zanim nie wleje w siebie co najmniej dwóch kaw!
Już za późno :D
„chorągiewki nagrobne” – nadaje się na nazwę kapeli muzyki alternatywnej
Hmmm… Nie czuję tego. Tzn. nie potrafię skojarzyć żadnych brzmień z taką nazwą.
Zadziwiłam się, czytając „chorągiewki…”.
U mnie, czy u Stanleya? :)
Nie pamiętam, czy chorągiew nagrobna Fryderyka von der Groebena wisiała w muzeum, gdy odwiedzałaś Kętrzyn ostatnim razem. Tak się prezentowała w tzw. sali rycerskiej (na parterze) gdy wróciła do zamku po konserwacji:

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Wydaje mi się, że wisiała. Całe wnętrze sali rycerskiej zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Żałuję, ale nie mam fotografii. Pamiętam, że chorągwie były ogromnych rozmiarów. Stąd zdziwienie tymi „chorągiewkami”.
Niestety nie robiłem wtedy zdjęć w muzeum. Tzn. jedno pstryknąłem, ale też się nie udało.
Muszę zerknąć na tę niekorzystność
Ciekawe, czy mnie wytropisz. Tym razem zadanie jest dość trudne :D
Czyli nie chodzi o samą głowę z tyłu ?
Brawo! :D