Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Philippe Jaroussky’

Na obiad pyzy z mięsem. Podgrzałem dla babki, zjadłem sam. Wieczorem „Kości” i Jaroussky na Dwójce (PR2). Przegapiłem informacje o koncercie i zacząłem słuchać dopiero od połowy. Z zakupami na Allegro (myślę o kolejnych tomikach Michałowskiej) na razie dałem sobie spokój.

Reklamy

Read Full Post »

Dzień w miarę spokojny, temperatura umiarkowana, babce dopisuje apetyt.
Po obiedzie adresuję koperty do poparadowej wysyłki. Wieczorem kończę czytać „Na ustach grzechu”. W nocy przesłuchuję dwukrotnie Orfeusza z Jarousskym.
Nie pamiętam, gdzie zapchałem letni kaszkiet i mapę stolicy. Nową czapkę jakby co trzeba będzie kupić, bo sobota ma być słoneczna i raczej upalna.

Read Full Post »

Gorąc. W mieszkaniu pełne zaciemnienie. Babka znosi wszystko nadspodziewanie dobrze. I nawet apetyt jej dopisuje. Inna rzecz, że poza śniadaniem (makrela) serwuję same lekkie produkty – truskawki i ziemniaki z masłem do zsiadłego mleka. Dopiero po zmroku coś ją nachodzi i robi się marudnie uciążliwa. Planowany spokojny wieczór płytowy (do odsłuchania nowy krążek Andrusa i „Orfeo ed Euridice” z Jarousskym) nie trwa dłużej, niż pierwszy akt opery Glucka.

Read Full Post »

Dzień przed komputerem. Spacer krótki (tradycyjnie na cmentarz) i późny, praktycznie już po zmroku. Na obiad babce odgrzewam zupę paprykową, sobie robię pomidory ze śmietana. Znów nie zajrzałem do żadnej książki. I przegapiłem początek koncertu Jaroussky’ego. [Tu by pasowało wrzucić jeszcze jakieś podsumowanie, ale nie chce mi się nad nim myśleć.]

Read Full Post »

Dosypiam do czternastej. Później mam szybkie zakupy. I serwuję babce kolejną dawkę tabletek od ciśnienia.
Przy obiedzie (wyciągnąłem z zamrażarki pulpety) jest dobrze. A po osiemnastej mogę nawet wyjść podlać pelargonie u dziadka. Wieczór niestety znów jest jęczący. Koncertu Jaroussky’ego mogę spokojnie posłuchać dopiero w drugiej części (po dwudziestej pierwszej).

Read Full Post »

Wstaję wcześniej, by jeszcze przed śniadaniem i telefonem na wieś zrobić zakupy. Że nie mam chęci (ani pomysłu) na gotowanie obiadu, biorę kilka kawałków kiszki ziemniaczanej. Co się okazało zdecydowanym błędem. Babka swoją porcję (i to całkiem sporą) zjadła z apetytem, a mnie przez gardło nie przeszedł nawet jeden kęs.
Pokój z widokiem (2003)Po południu trochę drzemię. Później słucham koncertu Jaroussky’ego i zespołu L’Arpeggiaty z Wieliczki (VII Festiwal Misteria Paschalia w 2010 r.) i kończę „Pokój z widokiem”. Przy powtórce powieść podoba mi się ciut bardziej, niż za pierwszym razem. Prędzej dlatego, że już sporo czasu upłynęło od mojego ostatniego oglądania ekranizacji Ivory’ego, niż z racji czytania w innym przekładzie. Wydanie z 1992 roku miało strasznie kiczowatą okładkę, ale przynajmniej redakcja nie żałowała przypisów, a tłumaczka nie siliła się na własny przekład poezji Waltera Scotta.
Wieczór spędzam przy telewizorze, z Flashem, Boschem i nowojorskimi gliniarzami od przestępstw na tle seksualnym. Zastanawiam się, czy tych ostatnich sobie nie odpuścić. Głównym magnezem trzymającym mnie przy serialu „Prawo i porządek: Sekcja specjalna” był Christopher Meloni, a w tym sezonie facet już nie gra.

Read Full Post »

Rano brat z wiadrem czarnej porzeczki. Na obiad placki ziemniaczane ze śmietaną. Wieczór znów z radiem (PR2). Najpierw mam koncert Jaroussky’ego (19:00), później kolejne spotkanie z rodziną Poszepszyńskich, po którym nabieram chęci na powtórkę występu pani Loli. W rezultacie przed snem zaliczam jeszcze nagranie ze spotkania z Bronisławem Majem w Szufladzie Szymborskiej i kładę się dobrze po pierwszej.

Read Full Post »

Older Posts »