Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 5 stycznia, 2024


Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Do południa zdążam odkurzyć w pokoju, wyskoczyć po chleb¹ i skończyć piętę w skarpetce. Gdy przed trzynastą zjawia się Barbara, nastawiałem właśnie zupę na obiad i myślałem siadać do śniadania².
– Herbatę? – pytam bratową od progu.
– Sama nie wiem… – kryguje się Barbara. – Może tylko szklankę wody mi podaj… Jeszcze bym zdążyła na wcześniejszy autobus.
– Spieszno³ ci do domu?
– W sumie mogłabym jeszcze do fryzjerki wyskoczyć… A ten, jak ma się na mnie drzeć, niech ma konkretny powód.
– To nastawiam wodę.
Reszta wizyty bratowej upływa normalnie, w miłej atmosferze, z tradycyjną litanią narzekań Barbary na męża nieudacznika (nowy zlew uszkodził już przy wkładaniu do bagażnika samochodu) i furiata. Mnie brak jakichkolwiek powodów do utyskiwań, więc się mało co odzywam.
Czas na spokojne netowanie mam dopiero po piętnastej.
Wieczorem chodzę do paczkomatu po przesyłkę ze Znaku i na zakupy do Biedronki. W supermarkecie przed dwudziestą tłum kupujących, jak w handlowym szczycie dnia, a towar na półkach przetrzebiony. Nawet do kas samoobsługowych trzeba stać w kolejce. Ludzie myślą jutro ostro świętować, czy co?
Przy kolacji wekuję jeszcze cztery porcje zupy i zalegam przy komputerze.

_____
¹ Już się nie załapałem na swój z pomidorami. Nie pomyślałem (a powinienem był!), że przed sobotnim świętem ludzie się rzucą i wykupią co lepsze pieczywo.
² Kawa już stygła, a ja smarowałem kanapki, gdy usłyszałem znajome pikniecie domofonu sygnalizujące, że ktoś wprowadził mój kod otwierający drzwi.
³ No dobra, może to było zwykłe „spieszysz się”.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij