Nie wiem, chyba próbowałem przespać cały dzień. Nie udało się i wstaję po piętnastej.
Zmieniam pościel, nastawiam pranie. Zaczynam porządki w szafie, ale zapału wystarcza mi na ułożenie poszew na jednej półce. Na tapczanie zostały rozłożone kupki różnych tekstyliów (ręczniki, poszewki, prześcieradła itp.), z którymi będę musiał zrobić porządek jutro, bo chyba w poniedziałek bratowa może być w mieście.
Mama kupiła już znaczki i świąteczne kartki.
– Za cztery zapłaciłam prawie trzydzieści złotych. Drogo.
– Bo znaczki są drogie – mówię.
– Kartki też. Ale wyślę. Janka zawsze przysyła. A jak dzwonię z życzeniami do Anki, to ona długo gada, chyba myśli, że mam rozmowy za darmo. Taki mi później rachunek przychodzi, że już taniej kartkę wysłać. A ta druga albo nie odbiera, albo mówi tak niewyraźnie, że połowy nie rozumiem. W tygodniu wypiszę i wyślę, żeby dotarły na czas.
Wieczorem przez moment zastanawiam się nad spacerem, ale zasiedziałem się przy komputerze. I okazało się, że odcinek „Chicago PD” mam już o 21:00 i bym się nie wyrobił z kąpielą przed, więc ostatecznie dałem sobie spokój.
Dzień dwieście siódmy (sobota)
2 grudnia 2023 Autor: Hebius




Z cenami znaczków Poczta Polska najdelikatniej mówiąc przesadza i sama doprowadza do tego, że zwolenników tradycyjnej formy wysyłania życzeń jest coraz mniej. Co do kartek, to w osiedlowym sklepie mam jedynie takie po 5.50, ale przynajmniej w tym roku sprowadzili ładne… Potencjalna wizyta bratowej w poniedziałek zachętą by w niedzielę zmotywować się do układania tekstyliów? Cóż, nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za ową motywację, choć znając Ciebie będzie ciężko 😉
Wysyłanie kartek z życzeniami zwyczajnie wyszło z mody. Pojawiły się nowe możliwości ułatwiające kontakt i stara tradycja uwiędła.
I to jest smutne, bo jednak ręcznie napisane życzenia mają większą wartość…
Mam nadzieje, ze w tym roku dostanę taką kartkę z własnoręcznie wypisanymi życzeniami i od Ciebie :D
Najpierw mi złośliwcu podaj adres 😜
Jakby Ci prawdziwie zależało, to już byś miał :P Ja o Twój nie prosiłem, a kartki wysłałem :P
Bo na moim blogu była nazwa mojej ulicy z nr domu więc nie musiałeś sie napocić 😝
Nieistotny szczegół. Chciałem wysłać i sobie poradziłem bez namolnego dopytywania o adres :P
Tjaaaaaaaaaa, tyle że ja nie mając tego mało istotnego szczegółu musiałbym się udać do wróżki, bo znam tylko imię i miejscowość, a to jednak za mało by kartka doszła 🙄
Jakbyś pomyślał, to byś sobie poradził.
Tylko po co utrudniasz, skoro możesz mi go wysłać na maila? 😝
Nie wiem. Pewnie chciałbym żeby zależało ci bardziej. Wysłać kartkę na adres, który się dostało to każdy potrafi.
Ja też już wysłałem kartki. I też drogie. Pocztówki po 100 rupii, a znaczki to nie wiem, ale chyba nie za dużo. Oby doszły, bo to wioska w Himalajach (zresztą wiesz).
A telefon, to nie wiedziałem, że są jeszcze abonamenty, które nie mają wliczonych wszystkich rozmów. Ja jak jestem w Polsce to mam kartę Play i płacę 40 złotych za wszystko bez ograniczeń.
Mama nadal korzysta z telefonu stacjonarnego.
Faktycznie, ceny usług pocztowych poszły w kosmos.
Wszystko idzie w kosmos.
Zapomniałam, że można się martwić długością rozmowy telefonicznej. Ale też z rodzicami rozmawiam głównie przez messengera i whatsup.
To bez wątpienia wygodniejsze i tańsze, ale wymaga posiadania odpowiednio nowoczesnych telefonów komórkowych. Mama ma najprostszą komórkę dla emerytów i też nie bardzo chce z niej korzystać.
Rozumiem, tak tylko piszę, że już się mi o tym zapomniało.
Jasne.
Nie musisz się tłumaczyć :D
Hm, chyba nie o tłumaczenie mi chodziło, tylko się mi zrobił komć za komć (rozumiesz, takie zjawisko, gdy nie ma się nic do powiedzenia, ale jakoś czujesz, że powinieneś odpowiedzieć :D ).
No przecież wiem* :D
Co do samego zjawiska – mną kieruje przede wszystkim fakt, że lubię wiedzieć, że ktoś mnie czytał. A komentarz jest tego najlepszym śladem. Dlatego sam jeśli gdzieś wpadam zostawiam komentarze, część podpisana z imienia, bez namiaru na blog, bo nie chce mi się wylogowywać z konta Google i w sumie nie bardzo mi już zależy, by wszyscy których czytam czytali też moje blotki. A później to już chyba działa przyzwyczajenie. Zaglądam, czytam… i się czuję niezręcznie, gdy nie wiem, jak skomentować to, co przeczytałem.
Ale czasem jest pewnie jakieś „Nic nie napiszę, to sobie autorka** pomyśli, że opuściłem tekst i się jeszcze obrazi’ :D
_________
* że nie zamierzałaś się tłumaczyć
** bo już mi prawie same panie zostały na liście blogów
Chcesz się z tymi porządkami uporać przed wizytą bratowej, bo nie będzie miała gdzie usiąść czy tylko, żeby nie było widocznego bałaganu?
😂
Ja będę musiała wyjąć WSZYSTKO z szafy przed wizytą stolarza jutro i już to sobie wyobrażam…
Przyzwyczaiłem się do przyjmowania gości w kuchni i nie myślę z tego rezygnować. Ten bałagan to głównie mnie trochę uwiera. Dlatego dziś przed śniadaniem zgarnąłem część rzeczy i ułożyłem na półkach (ręczniki i pościel), a część wrzuciłem do tapczanu :)
o a ja jeszcze o kartkach nawet nie pomyślałam :/
Ja już trochę w październiku, ale skończyło się na myśleniu.
Nie cierpię układania w szafach, znowu muszę sprawdzić, co takiego zalega w szafach synów…
Ja bym chyba nawet lubił, gdybym miał więcej półek i wolnego miejsca.
To znaczy, że ze wszystkim już się uporałeś!
Z grubsza. Te kilka rzeczy wrzucone do tapczanu w sumie mógłbym wynieść na strych, bo wcześniej niż latem nie będą potrzebne. Jeśli w ogóle będą.
że polowy nie rozumiem. W tygodniu wypiszę i wyśle –
że połowy nie rozumiem. W tygodniu wypiszę i wyślę
Tylko jedna literówka (polowy zamiast połowy) i ę na końcu?
Już poprawiam.
Może czegoś nie widzę?
Mnie nie pytaj :D
Tzn. jeśli nawet jest coś więcej, to na pewno nie z zamiarem.
Ja mam już kartki wypisane ,znaczki naklejone 😁
Przydusiło mnie z rana i cały dzień trzyma 😥
Puści to wyślesz. Jest jeszcze czas. Poczta jeśli będzie chciała to i tak nie dostarczy przed świętami.
Widzę, że ceny zniechęcają do wysyłania kartek nawet tych, którzy jeszcze trzymają się tej tradycji.
Przy marnych zarobkach czy emeryturze, albo przy braku zarobków to jednak spory wydatek.