W nocy (nad ranem?) trochę pada. Dzień pochmurny. Na termometrze 21°C. Widziałem w którejś prognozie pogody (gdy byłem na wsi), że ciśnienie miało dołować, ale chyba nie trafili, bo nie odczuwam.
Na obiad robię leczo. Od mamy przywiozłem kilka papryk. Pomidory i cebulę dokupiłem (już w piątek) w zieleniaku. Powinienem był też dorzucić chociaż kawałek kiełbasy, bo takie całkiem jarskie, do kaszy jaglanej, wyszło syte, ale mało wyraziste w smaku. Na jutro została mi jeszcze spora porcja, więc może, niezajęty obiadem, doczytam wreszcie tomiszcze o ZLP-ie.
Dzień sto jedenasty (poniedziałek)
28 sierpnia 2023 Autor: Hebius




Nie mam obiadu na jutro… nawet pomysłu nie mam…
Jeszcze coś zdążysz wymyśleć.
Bardzo nie chce mi się gotować…
Kup coś gotowego.
Namówiłam dzieci na obiad u babci :-)))
Rozsądnie :)
Myślałam, że napiszesz, że jak tak- to narzekam na teściową. Z drugiej strony podrzucam dzieci do karmienia :-)
Obie strony miały ochotę się spotkać, ja na tym skorzystałam.
Synowe z zasady narzekają na teściowe, więc ja chyba nawet nie bardzo zwracam na to uwagę :D
Dziś na liczniku 111 :-)
Tak. Sto jedenasty dzień od śmierci babki.
Kiedy tata kupił Malucha, podczas jazdy świętowaliśmy, gdy na liczniku pojawiały się te same cyfry. Zabawne to było :-) zawsze, kiedy sobie o tym przypomnę zdaję sobie sprawę, że ja tak nie potrafię bawić się w życiu.
U mojej babci za to okrągła rocznica. Nic to jednak nie znaczy, bo zdaje się, że to wydarzyło się wczoraj.
Właściwie patrząc z tej perspektywy moje komentarze są nie na miejscu. Przepraszam.
Skojarzenie cyferek z samochodowym licznkiem z rodzinnej przeszłości całkiem miłe.
A poza tym spoko. Potrafię być całkiem niemiły w komentarzach, a teraz (mam nadzieję) nie byłem, więc chyba nie poczułem się dotknięty, czy coś tam. U mnie zawsze panowała zasada, że stali komentatorzy piszą pod blotkami, co tylko chcą. Już dawno to zaakceptowałem, bo w sumie nie miałem innego wyjścia :D
Co do komentarzy – zdążyłam zauważyć, że bywało tu różnie. Był moment, że chciałam coś wtrącić, ale zaniechałam uznając, że taka oto uroda bloga…
A w sumie wyjście zawsze jakieś jest :-)
Niby że jakieś lepsze? Wątpię :)
Pożyczyłam to tomiszcze i Ojczasty przeczytał, a potem musiałam już oddać – ale kiedyś dla siebie jeszcze wezmę.
Warto.
Fakt, kiełbasy albo jakiegoś mięsiwa, jednak to nadaje smaku i czyni leczo bardziej sytym. Na szczęście dzięki Konfederacji będziemy niedługo mogli jeść psy :-) :-) :-)
A co? Skusili cię tą obietnicą i będziesz na nich głosował? :D
Prędzej sobie ręce odrąbię niż zagłosuję na coś co choć trochę zalatuje prawicą 😂
:)
U mnie pada i zimno.
Może też zrobimy leczo na obiad.
Z kiełbasą
U siebie mam pochmurnie, ale ciepo, 22 °C.
A przed śniadaniem byłem na zakupach w Gamie (d. Nemezja) i na obiad też będę miał już leczo z kiełbasą.
U mnie całą noc burzowo, a od rana pada deszcz. W sumie to nawet dobrze, bo dopadł mnie ból w kręgosłupie, więc leżenie w domu dzisiaj i tak wskazane.
Skoro wskazane, to i bez deszczu pewnie by się dało :)
Tak, jasne, ale chciałoby się wtedy wyjść na dwór. A by się nie mogło.
Z parasolem by mogło, gdyby się naprawdę mocno chciało :D
A to nie, aż tak to by się nie chciało 😀
:)
Łukasza pogoda dobiła. On chyba ze 3x w niedzielę padł na drzemkę bo oczu nie umiał utrzymać otwartych :D
To może ciśnienie jednak spadało :)