Do południa 19°C, pochmurno, parno, ciężko. Po południu dżdżysto i chłodnawo.
Przed śniadaniem chodzę do zegarmistrza odebrać zreperowany zegarek (90 zł za wymianę sprężyny). Po dwunastej mam Barbarę na herbacie i relację z wyjazdu Pawła do lekarza w Giżycku (jeśli wierzyć bratowej musiała z nim jechać, bo sam by sobie nie poradził). Po obiedzie (kaszanka z promocji) wychodzę na kolejny koncert Letniej sceny zamkowej. Dziś z poetyckim recitalem „Wędrówką jedną życie jest” i utworami od Edwarda Stachury przez Papuszę do Toma Waitsa występuje ukraiński bard Dmitrij Maklakov. Pogoda średnio sprzyja plenerowym wydarzeniom¹, ale trzydzieści osób zgromadzonych na zamkowym dziedzińcu trwa twardo do końca występu artysty.
Wieczór dzielę między lekturę, a transmisję bachowskiego koncertu na Dwójce (PR2).
__________
¹ Dwukrotnie zapobiegliwsi z widzów rozpinają parasole. Ja jestem z tych niezapobiegliwych, więc nawilgotniałem trochę i wychłodłem, bo założyłem błędnie, że przy takiej pogodzie recital przeniesie się do zamkowych wnętrz. A tu nic z tego.
– To by zaprzeczało idei „Letniej sceny zamkowej” – wyjaśnił Jot, gdy mu wspominam o swoich przypuszczeniach. – Zresztą sprzęt już został rozstawiony na zewnątrz.
Dzień osiemdziesiąty (piątek)
28 lipca 2023 Autor: Hebius
Napisane w Się czyta, Się ogląda, Się słucha | Otagowane Barbara, Jot, koncert, korekta, pogoda, PR2, rodzina, Sophie Hannah, zamek, Zamknięta trumna | 32 Komentarze
Komentarze 32
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com


Gdyby organizatorzy oglądali prognozę pogody to zaoszczędzili by Ci niebiańskiego prysznica. Natomiast Barbara bała się że Paweł polezie na baby i dlatego pojechała.
Organizatorzy dobrze wiedzieli, jakiej pogody można się spodziewać o siedemnastej i to widzowie powinni się byli ubrać i zaopatrzyć odpowiednio do aury. Jeśli ktoś nie pomyślał o kurtce przeciwdeszczowej i parasolu, to już jego frajerstwo.
Mam nadzieję że zerkasz do spamu, bo gdzieś mi kuźwa komentarz znikł…
Zaraz sprawdzę.
Nie. W spamie niczego nie mam.
W części „Stachurę i występuje ukraińskiego” Coś nie gra 😁
Niech rzucę okiem…
Tak, Stachura jest w niewłaściwym przypadku.
Dziś z poetyckim recitalem „Wędrówką jedną życie jest” i utworami od Edwarda Stachury przez Papuszę do Toma Waitsa występuje ukraińskiego bard Dmitrij Maklakov.
Teraz lepiej?
dalej jakoś dziwnie to: ukraińskiego bard nie rozumiem tego chyba powinno być ukraiński bard ?
No widzisz, a ja tego nawet teraz nie zauważyłem. Miało być ukraiński i tak widziałem i czytałem :D
no widzę to Ty nie widziałeś :D
Spadaj! :P
Zamiast się wymądrzać bierz się za pisanie o podróży po Hiszpanii!
wzięłam się ale początki będą ciężkie do czytania
Zaraz się przekonam.
Obudziłem się dziś z myślą, że powinieneś pracować z młodymi ludźmi.jest wiele takich prac, także za granicami kraju. Bo jesteś w moim wieku, a zachowujesz się jak mój ojciec. I masz depresyjne myśli. Myślę, że mógłbyś o tym poważnie pomyśleć (jeśli nie, to trudno).
A brat musiałby sobie poradzić, gdyby z jakiś powodów został sam. Moja matka też tak ubezwłasnowolniła ojca.
Tyle moich mądrości
Każdy z nas jest zdolny do tego, żeby poradzić sobie samemu (nadopiekuńczość kobiet to tylko częściowo nasza wina — w końcu wytrenowano nas do tego, żebyśmy sobie same nie wystarczały, żebyśmy spełniały się w roli służących przeglądających się w czyichś oczach).
Nie rozmawiałem z bratem więc nie wiem, jak to wyglądało z jego strony. Może chciał, żeby Barbara jechała razem z nim, a może w ogóle.
Pamiętam jak zimą kilkanaście lat temu, gdy Paweł pracował na delegacji, Barbara zadzwonił do rodziców, że nie ma drzewa, żeby w piecu rozpalić. Brat zapomniał nanieść, czy też naniósł niedostateczną ilość. Akurat byłem wtedy na wsi, więc tam do niej poszedłem i przyniosłem skrzynkę, czy dwie tego opału. Z garażu pod domem po schodach na pierwsze piętro. Dziecko by sobie poradziło z taką pracą.
Ale może ta wdrukowana kobietom służalczość odzywa się w bratowej akurat w sytuacjach, które nie wymagają fizycznego wysiłku :D
Ach, bo role kobiece i męskie są ściśle rozdzielone, tak jak role rodziców, dzieci i wnuków wobec siebie nawzajem. W tej wersji rzeczywistości panowie robią fizycznie, ale sami są za głupi, żeby wiedzieć, że trzeba przynieść. Więc im kobieta-cierpiętniczka, która nagle jest za słaba, żeby przynieść, musi dramatycznie przypomnieć, inaczej aktywność się nie dokona (przy tym ona to robi dla jego dobra, dobra rodziny, i w odpowiednim czasie zostanie mu to jeszcze raz wypomniane). Podobnie role międzypokoleniowe są wyznaczone. Nie ważne, czy się kocha rodzica, bo wiadomo, że się kocha. Nie lubię tego systemu przekonań, wolę działać wg tego, co mi potrzeba i co autentycznie czuję, ale hierarchiczny świat tradycyjnych mądrości jest nadal żywy.
Widzę, że zupełnie przypadkiem Woland napisał dzisiaj posta o czymś podobnym.
Aaa… że w ten deseń.
Osobiście nie widzę nic niewłaściwego w rolach i oczekiwaniach*, bo nie bardzo dostrzegam korzyści z samego podważania i negowania tradycyjnego modelu rodzinnych stosunków. Tzn. to może być dobre, ale nie musi, jak wszystko zresztą. A nie wydaje mi się, by nowoczesne społeczeństwo wymyśliło już coś lepszego. Zresztą nawet jeśli coś wymyśli, to też będą tylko role i oczekiwania. Nowe, inne, ale w indywidualnych przypadkach pewnie równie dobre i złe, jak te stare.
Kawę co prawda już wypiłem, ale zaraz rzucę okiem na ten tekst Wolanda żeby sobie jeszcze bardziej podnieść ciśnienie :D
______
* Chciałem napisać, że nie wydaje mi się, bym był niewolnikiem tradycji, ale w sumie nie wiem. Nie było dla mnie nigdy problemem, że matka dźwiga węgiel żeby napalić w piecu, ani że nie przejęła opieki nad babką, chociaż jest kobietą i córką. Ale z drugiej strony oburza mnie, że ktoś zleca likwidacje grobów dziadków, bo nie może samemu na nich ogarnąć (z powodu mieszkania w Holandii) i nie chce nikomu zapłacić za fatygę, ale taki nieogarnięty grób źle by o nim świadczył na 1 listopada.
To może być dobre, ale nie musi — wiadomo :) Zgadzam się. Mnie nie dziwiło, że babcią zajmował się tata, a nie mama (jej rodzona córka). A z grobami … kwestia jest taka, że nie pomyślałabym, że chodzi o 1 listopada. Szybciej bym uznała, że po prostu nigdy ich nie lubili.
Ooo… Jesteś lepszego charakteru i pozytywniej myślisz o ludziach :D
Mnie takie całkiem sensowne w sumie i sprawiedliwe wyjaśnienie nawet do głowy nie przyszło.
Po prostu ostatnio nie bywam na grobach na 1 listopada, tak wychodzi. Czy to znaczy, że pozytywniej myślę o ludziach? Wg tego, co piszesz, myślę gorzej. Moja mama pochodzi z Wielkopolski, gniazdo rodzinne, jedno siedzi na drugim, większość nie wyjeżdża do Holandii, a groby są likwidowane, bo gdyż … yyyy … jak się tabliczkę przeniesienie 10 metrów dalej, to wtedy jest ładniej, jak tak cała rodzina stoi (albo trzeba było zapłacić 100 złotych, a szkoda, bieda przecie). Oczywiście ja myślę, że po prostu mają tych pradziadków w dupie, albo nie lubią ich tak samo, jak nie lubią swoich dziadków. Generalnie jednak nie wyrażam tej opinii. Gdyż jak wiemy ludzie cenią sobie szczerość w relacjach ;)
Eee… ale to tam w Wielkopolsce może wynikać z głębokiej wiary, bo prawowierni katolicy praktykują i wierzą w sens symbolicznego przenoszenia grobu. Że wystarczy przenieść garść ziemi ze starego na nowe miejsce i już. My zwyczajnie możemy tego nie ogarniać rozumem, bo ateizm, czy agnostycyzm nie pozwala nam dostrzec ukrytej mądrości takich praktyk :D
90 zł za wymianę sprężyny. Dużo to czy mało? Ile kosztuje sama sprężyna, a ile robocizna? Z drugiej strony ZUS i podatek trzeba płacić… toteż padają takie drobne zakłady, bo ludzie wolą kupić nowe.
W sumie nie wiem. 90 zł to sporo, ale i naprawa raczej z takich poważniejszych. Do tej pory płaciłem przy naprawach zegarków przeważnie niższe kwoty, w okolicach 50 złotych, ale też i te wcześniejsze awarie były raczej drobniejsze.
Dmitrij Maklakov?
Zobaczę może coś na YouTubie jest
Powinno coś być, ale sam niczego nie znalazłem.
Dobrze, już mam. Wpisuj Дмитрий Макляков. Albo Dmitry/Dima Makliakow.
„Czterech klezmerów” wczoraj akurat nie śpiewał, ale kilka innych wierszy Krzysztofa Micha tak.
Fragment melodii, znam (0:50)
Ale skąd?
Nie mogłam sobie przypomnieć.
Zajrzałam na opis
No tak Hatikva
Aha. Nie skojarzyłem.
A tak swoja drogą to naprawa nie przekroczyła wartości zegarka? Dziewięć dych za wymianę byle sprężynki… Boże widzisz i nie grzmisz…
Ten zegarek dostałem za darmo, więc niewątpliwie włożyłem już w niego więcej, niż mnie kosztował :D
Ale jeszcze mnie było stać, więc go reperuję.
I pewnie dopóki będzie mnie stać, będę go zanosił do zegarmistrza za każdym razem, gdy zajdzie tego potrzeba.
Znaczy się dostałeś go od kogoś ważnego, albo z innych powodów go lubisz, bo w przeciwnym razie pewnie byś odpuścił naprawy i kupił coś nowego.
Mniej więcej.