Przeważnie słonecznie. 24°C.
Pelargonie na balkonie już marnie kwitną, ale jeszcze zasiliłem je przy podlewaniu. Zastanawiam się, czy w tym roku nie uszczknąć szczepek i nie spróbować wyhodować przez zimę własnych sadzonek.
Mama emocjonuje się trochę „Pachnidłem” (2006) Toma Tykwer, które poleciłem jej do obejrzenia na TVP Kultura (planowała coś z Dodą).
– Okropieństwo! Obejrzałam początek i wyłączyłam. Ale po pięciu minutach pomyślałam „Nie, przecież to tylko film”, włączyłam z powrotem i obejrzałam do końca. Dustin Hoffman tam grał, a ja lubię Hoffmana. A ty oglądałeś?
– Jakoś nie miałem chęci. Wolałem poczytać.
Przed siedemnastą wychodzę po śmietanę (na obiad do babki ziemniaczanej) do Biedronki. Przy okazji kupuję zapas mleka i dużą paczkę proszku.
Paweł znów dzwoni, że jeśli będzie miał transport, podrzuci mi śliwek („Dojrzałe i żadnych robaczywych. A za chwilę osy wszystko wpierdolą, bo się odpędzić nie można”). Niech przywozi. Może zrobię więcej dżemu albo owoce w syropie, bo nie mam niczego do kaszy manny. I przy okazji wizyty brata pozbędę się trochę babki ziemniaczanej. Sam będę się zmagał z zawartością brytfanki przynajmniej do piątku.
Posts Tagged ‘Pachnidło’
Dzień sto dziewiętnasty (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged babka ziemniaczana, mama, Pachnidło, Paweł, pelargonie, plany, pogoda, śliwki on 5 września 2023| 22 Komentarze »



