IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Poddaje się. Chciałem napisać coś sensownego, ale chyba pora (nawet jak na mnie) jest już zbyt późna. Wrzucam, co jest i kładę się spać.
Wczoraj coś mnie naszło i kupiłem kilka kartek pocztowych, takich… jakby to określić… młodzieżowych? Opiszę jedną z nich, aby lepiej wyjaśnić, o co mi chodzi (bez przykładu ani rusz). Mamy więc rysunek… Za oknem noc. Na łóżku siedzą dwie myszy. Ta z lewej trzyma paczkę po prezerwatywach. Ta z prawej ma prezerwatywę na nosie. W górze komiksowy dymek. Myszka z prawej pyta: Czy nie było do tego żadnej instrukcji?
Najważniejsze przyjaźnie nawiązuje się ponoć właśnie wtedy, gdy ma się tych naście lat. A ja… Tyle, że ja nawet jak na geja jestem dość nietypowy, więc może i w tym przypadku mogę sobie pozwolić na pewne odstępstwo od reguł?
A tak w ogóle, to skończyło się moje pięć minut. Z krótkiego urlopowego wyjazdu wrócił wczoraj do Warszawy Mikronek. Siłą rzeczy Palnik nie może (nawet gdyby chciał :P) poświęcić mi teraz zbyt dużo czasu. Powinienem być zadowolony, jeśli na godzinkę czy pół pojawi się w Sieci w tym samym momencie, co ja i będziemy mogli poklikać na GG. Nie ma sprawy. Żeby się przestawić najbliższe dni spędzę u rodziców. Ja odpocznę od kompa, ktoś odpocznie ode mnie… Tylko moi Zagorzali Czytelnicy niech nie liczą, że uda im się odpocząć od moich blotek. Niedzielny tekst został już wrzucony – pojawi się o 12.00. Miłej lektury. Ja w tym czasie będę kończył „S@motność w sieci”. Chciałbym wreszcie poznać zakończenie internetowej znajomości pewnego pana z pewną panią i wtedy zastanowić się, czy powinienem wyciągać wnioski z powieści i szukać jakichś analogii.
+
Specjalnie dla Krzytoma
INTERHOME #3 – Moje refleksje po lekturze (II)
Wywiad z właścicielem warszawskiego klubu UTOPIA. Słyszałem (czytałem) o lokalu kilka niepochlebnych opinii. Teraz widzę, że ludzie zwyczajnie demonizowali sprawę tej selekcji przy wejściu.
Jeśli stwarzam w klubie określony klimat, to sądzę, że mam prawo doboru gości. Wymagam od nich minimalnej inicjatywy. Natomiast ubiór to również element kultury clubbingu i jeśli ktoś przychodzi w ubraniu „nie z tej bajki”, to musi się liczyć z tym, że nie wejdzie, ponieważ selekcjoner może mieć wątpliwości, czy ten ktoś będzie się dobrze bawił.
No i czyż to nie urocze? Ta troska o takich prowincjuszy, jak ja. W swojej sztruksowej koszuli (zastanawiam się, czy nie kupionej przypadkiem w BIEDRONCE) na pewno nie bawiłbym się dobrze w takim ekskluzywnym klubie dla snobów. Jak to dobrze czytać prasę branżową. Wiem już, gdzie na pewno nie powinienem nawet próbować się wybierać, gdyby znów zdarzyło mi się odwiedzić stolicę.
Read Full Post »