ĆMA
Lascia ch’io pianga mia cruda sorte.
Rinaldo, akt IIĆma wpadła do pokoju – otwieram jej okno
Na zewnątrz oleandry w letnim deszczu moknąTrzepocze czarnym skrzydłem – siedzi na maszynie
Do grania – a z niej właśnie aria Händla płynieLascia ch’io pianga śpiewa Maria Bayo
Nie słyszy – bo ćmy z Händlem kontaktu nie mająGłucha ślepa włochata nie bardzo przyjemna
Jest jak innego życia przepowiednia ciemnaJarosław Marek Rymkiewicz
Koniec lata w zdziczałym ogrodzie
Babka znów je tylko śniadanie. Makaron z obiadu ledwo skubnęła, bez większego zainteresowania, więc wieczorem dostaje koktajl proteinowy. Trzeba będzie znów zrobić zapas, bo ostatni z lodówki wziąłem.
Sobie odgrzewam pierogi kupione na wigilię, zmobilizowany faktem, że kończy im się termin przydatności do spożycia. Po smaku bym nie poznał, że są z kapustą i grzybami. Czuć jedynie ciasto.
Samotny złotook wylazł z jakiejś szpary i krąży w okolicach biurka, przysiadając momentami na ekranie monitora. Co jest dość irytujące, ale staram się pamiętać, że to owad nieszkodliwy, a wręcz pożyteczny i poskramiam mordercze zapędy.
Dzień #3218.



