Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘laryngolog’

3:34 Pobudka.
4:05 Majster.
4:30-15:30 Na budowie w Ż.
Dzień jest jak raz do pracy na dachu – słoneczny i ciepły, ale nie upalny. Do śniadania majster okleja klinkierowymi płytkami komin kotłowni. Po 10:30 komin kominka.
Ok. 12 przyjechała Fiolka z bratem, sprawdzić, czy wystarczy nam płytek. Po obliczeniach wyszło, że tak, pojechała więc na wieś tylko lody. Później prawie do 14 opala się za budynkiem, a szwagier inwestora siedzi z nami na dachu, rozmawiając o pierdołach.
15:50 W domu.
Wizyta u laryngologa pomogła – babka już słyszy normalnie. Ku uldze własnej, a jeszcze bardziej mojej.
Po kąpieli znów położyłem się „na chwilę” i wstałem tuż przed 22, tylko po to, by pościelić łóżko i wrócić do spania.

Read Full Post »

3:34 Pobudka.
4:04 Majster.
4:30-13:41 Na budowie w Ż.
Kończymy stawianie ścianek działowych na poddaszu.
6:30 Mateusz z pytaniem, czy majster by nie zechciał obłożyć kominów klinkierowymi płytkami. Bo bez tego wykończenia dekarze nie mogą zrobić swoich obróbek.
Majster stęka, kwęka – że nie chce, że nogi mu wysiadają od łażenia po łatach, że dachówka już rozłożona, że to, że tamto, że siamto, a na koniec – jak można było przewidzieć – i tak przyjął robotę.
14:02 W domu.
Kąpiel, obiad, zakupy, porządkowanie przyniesionego ze strychu prania.
Babka już przeżywa jutrzejsze wyjście do laryngologa. Zastanawia się, co nałożyć – jakie buty, którą bluzkę. A mnie głowa boli, więc te jej pytania o radę są dodatkowo męczące.

Read Full Post »

3:34 Pobudka.
4:01 Majster.
4:27-14:20 Na budowie w Ż.
Do 7 kończymy (?) lepić kominy.
Reszta dnia to lanie betonu na posadzki parteru, z półgodzinną przerwą w okolicach 8 na przesunięcie źle przybitej krokwi.
14:40 W domu.
Płukanie jednego ucha niewiele babce pomogło. W prawym jest jakieś zapalenie i laryngolog zajmie się nim dopiero w piątek. Tym razem poprosimy chyba którąś z babcinych koleżanek żeby poszła z nią do lekarza. Jeden wyjazd do miasta w tygodniu mamie w zupełności wystarczy. Zwłaszcza, że babka zaprzęgła ją od razu do roboty w ogrodzie (w obawie przed złodziejami zleciła wyrwanie reszty cebuli) i w kuchni (obiad i weki – tym razem korniszony).
Wieczorem rozbolała mnie głowa.

Read Full Post »

3:37 Pobudka.
4:03 Majster.
4:27-14:41 Na budowie w Ż.
Wykańczanie krótszego łuku nad tarasem, zaciąganie styropianu klejem.
Murowanie studzienki przy piwnicznym oknie.
Wylewka pod ścianki działowe na poddaszu.
8:15 Przyjazd ekipy dekarzy.
Dajemy na górę trzy znalezione elementy komina kotłowni. Koniec deskowania.
10:00 Śniadanie i półtora godziny bezczynnego czekania na towar – elementy kominów i bloczki na ścianki działowe.
12:00 Mateusz z żoną i szwagrem. Tak długo ględzili z majstrem o budowie, aż ustalili, że zajmiemy się jeszcze posadzkami na parterze – wylejemy przynajmniej chudy beton. I wytynkujemy sufity. A miał być już koniec z tą budową!
Wyrównywanie terenu na parterze. Miejscami ziemia mocno osiadła, więc trzeba dowieźć żwiru.
15:05 W domu.
Obiad, kąpiel i wypad do miasta, dość szybki, coby się wyrobić przed 17 i zamknięciem saloniku RUCH-u (chodzę po nowy numer „Filmu”). Wracam trasą ciut okrężną, przez Daszyńskiego, z odwiedzinami w przychodni i rejestracją babki do laryngologa. Tak jej ucho założyło kilka dni temu, że momentami nie idzie się z nią dogadać. Jutro przyjeżdża mama i wybiorą się na 11 do lekarza.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij