Huśtawka nastrojów – od porannego przygnębienia, po wieczorną euforię.
Wracając po dziewiątej z przychodni zaszedłem do piekarniczego naprzeciwko małego kościoła. Niestety zawijasów z makiem nie było – już, albo jeszcze. W sumie mało istotne, więc nie pytałem. Kupiłem zamiennie dużą chałkę. Ale to już nie to samo, co zawijasy. Zwłaszcza, że chałki nawet nie bardzo lubię. A skoro śniadanie to najważniejszy posiłek dnia założyłem śmiało (czy też raczej – ponuro), że to pierwsze niepowodzenie wróży mi cały czwartek do dupy. I przedpołudnie takie w istocie było. Po śniadaniu zacząłem lekko ogarniać pokój i skonstatowałem, że kartonowego etui (samoróbka) z kompletem Panów Samochodzików nie ma gdzie postawić. A listonoszka przeszła obojętnie mimo bloku, czyli nie miała dla mnie oczekiwanej od poniedziałku przesyłki z Allegro.
Na obiad podałem kołduny, profilaktycznie kupione w „Irenie”. Później się trochę podołowałem brakiem reakcji na SMS-a, chwilę posiedziałem nad książka, pokrzyczałem na babkę, która nie chciała spokojnie zasnąć. A przy kolacji włączyłem komputer … i wszystko mi przeszło.
Naprawdę niewiele mi do szczęścia potrzeba. SMS przed śniadaniem. Kartka, czy dwie znalezione w skrzynce pocztowej. Ciepła reakcja na wysłaną przeze mnie widokówkę.
W sumie to takie dość żałosne jest. Radość z ochłapów. Ale jednak radość.
Posts Tagged ‘Kraków’
Dzień pięćset siedemdziesiąty ósmy (czwartek)
Posted in Bez komentarza, Z fotopuszki, tagged Artur, Bazyli, bełkot, cudARTeńka, Kraków, Lublin, Pszczółek, takie tam, uzytkownik_konta, wahania nastroju, widokówka, zdjęcie on 15 października 2015| 38 Komentarzy »



