
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Z pamiętnika robola
Godz. 04:40-11:20. Na budowie w NR.
Do śniadania uporaliśmy się z przygotowaniem zbrojenia. Później zeszła nam jeszcze chwila na zabezpieczaniu drutem szalunków przed rozepchaniem. I można byłoby w południe lać beton.Na szczęście inwestorowi nie udało się załatwić pompy w tańszej firmie, więc odłożyliśmy wylewanie ław na czwartkowy poranek.
A u babki znowu goście. Konkretnie – koleżanka, której noga miała u nas już więcej nie postać…
Babka któregoś dnia podlewała pelargonie na balkonie i zauważyła, że pani A. przechodzi ulicą poniżej.
– Zajdź na chwilę – zaprosiła znajomą. – Posiedzimy, pogadamy…
– Nie. I nigdy już do ciebie nie zajdę.
– Czemu? – babka się zdziwiła niepomiernie.
– Bo Darek uważa, ze zachodzę tylko po to, by pieniądze od ciebie wyciągać.
– Co za rzeczy wygadujesz! Nigdy nic takiego nie powiedział!
– Ale pewnie tak sobie pomyślał – zripostowała pani A.
… i Paweł, który musiał załatwiać coś tam w sprawie wywózki śmieci.
Braciszek dobrze trafił z dzisiejszym przyjazdem, bo akurat przyszło moje zamówienie z Solaris – z „Bierkami” (młody nie wyraził zainteresowania taką lekturą) i obiecanym dla niego tomem Komudy.




