Gama, zakupy po trzynastej. W interesującym mnie dziale jest akurat Czarna Okrągła, zajęta wycieraniem skroplonej pary w chłodniczej ladzie.
– Dzień dobry! – mówię.
– Dzień dobry! – odpowiada sprzedawczyni. – Coś panu podać?
– Chciałbym surówkę… colesław – precyzuję po momencie namysłu.
– Colesław się skończył.
– A ta pierwsza z brzegu?
W ladzie stoją trzy blaszanki z surówkami. W dwóch pierwszych (patrząc od mojej strony) jest to samo, w trzeciej surówka z porów, co poznaję od razu i bezbłędnie.
– To koperkowa.
– To poproszę koperkową. Duży pojemnik.
Sprzedawczyni sięga do szafki z plastikowymi pojemnikami, wyciąga jeden z litrowych i przez chwilę dopasowuje do niego przykrywkę.
– To której surówki podać? – pyta wreszcie, odwracając się w moją stronę. – Bo tak rozmawialiśmy… i zapomniałam. Porowej czy koperkowej?
– Koperkowej – przypominam.
Sprzedawczyni zaczyna nakładać surówkę do pojemnika.
– Powie pan kiedy przestać – mówi.
Czekam, aż pojemnik będzie pełen po brzegi.
– Już. Wystarczy.
Czarna Okrągła waży surówkę¹ i nalepia cenę na opakowaniu.
– A gdybym przyszedł z własnym pojemnikiem – też mi pani odważy surówki? – pytam z ciekawości.
– Tak, bez problemów.
– Bo te wasze nie są najlepsze – wyjaśniam. – Trzeba bardzo uważać, bo potrafią przepuścić sos.
– A tak – przytakuje sprzedawczyni. – Firmowe i zamknięcia oryginalne, ale trzeba pilnować by w siatce stały na płasko.
– Na kasie samoobsługowej skasuję surówkę bez problemów? – upewniam się.
– Tak.
– I za opakowanie też mi automatycznie doliczy?
Bo normalnie to kasjerka wbija opłatę za plastikowe opakowanie.
– A tego to nie wiem. Jeszcze nigdy nie sprawdzałam.
Do kasy przy alkoholach i ciastach stoi osiem osób, druga jest bez obsady, więc korzystam z samoobsługowej. I już wiem, że sama kasa nic mi nie doliczy. Przez moment czuję się nawet dość niekomfortowo z tym, że okradłem Gamę na 30 groszy². Ale po dokładniejszym sprawdzeniu paragonu zauważam, ze śmietana, która miała być w promocji, kosztowała normalną cenę i od razu skrupuły mi przechodzą.
Czy nie byłoby lepiej, gdybym zamiast tej blotki wrzucił krótkie „Tekst dostępny jedynie w wersji papierowej (brulion RR, str. 12-16)” i oszczędził Wam tak długiej, a nudnej lektury?
__________
¹ 742 gramy weszły, sprawdziłem właśnie na paragonie. 0,742×10,99 zł.
² Chyba właśnie tyle liczą za plastikowe pojemniki jednorazówki, w które pakują surówki i inny cieknący towar na wagę (śledzie po kaszubsku na przykład, rybę po grecku albo sałatkę jarzynową).



