Dochodziła 16:15. Właśnie zaległem z garnkiem makaronu przed telewizorem i czekając na koniec przerwy reklamowej pałaszowałem obiad, gdy ktoś zadzwonił domofonem.
„Kogo też może cholera nieść o tej porze?” pomyślałem, zrywając się z fotela.
– Tak? – rzuciłem pytająco do słuchawki.
– Ministranci. Proszę otworzyć.
– Ministranci? Dzisiaj? Teraz?
– Tak.
„Czyżbym źle popatrzył na rozpiskę kolędy? A może coś się zmieniło w planach? Że też nie zajrzałem w niedzielę do parafialnego biuletynu!”
Rzuciłem wszystko i zacząłem gorączkowo szykować się do wizyty księdza. Babka szczęśliwie odsypiała nocne niespokoje, więc mogłem działać bez przeszkód.
Zmiana ubrania, ogarnięcie pokoju, rozstawienie ołtarzyka – w dziesięć minut (góra kwadrans) byłem gotowy. I zacząłem nasłuchiwanie.
Pół godziny… godzina… na klatce schodowej zero ruchu.
Przed osiemnastą odpaliłem komputer i sprawdziłem na stronie parafii, że kolęda będzie tak, jak było ustalone – w piątek.
Posts Tagged ‘falstart’
Dzień tysiąc czterysta dziewiąty (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Łatka, tagged babka, dialog, domofon, falstart, Gwiezdne wrota, kolęda, SciF, Stargate SG-1 on 23 stycznia 2018| 34 Komentarze »
Dzień drugi (piątek)
Posted in Się ogląda, Z pamiętnika robola, tagged budowa na skraju miasta, Dexter, falstart, koparka, kopytka, majster, pan K., Paweł, wykopy pod fundamenty on 16 marca 2012| 23 Komentarze »
Mówiąc krótko mamy falstart.
Na placu robót jest za mokro, w związku z czym inwestor decyduje zawiesić robotę na kilka dni.
Podeschnie – koparka dokończy wykopy i ruszymy dalej.
5:00 Pobudka.
Ulice jakieś mokre. Zamiast pomrozić w nocy chyba popadało lekko.
5:45 Majster.
Jedziemy do garażu po betoniarkę i taczki.
6:15 Sprawdzamy wymiary wykopów pod ławy.
7:00 Operator zabiera koparkę.
Majstra nie ciągnie do domu.
Dalej sprawdzamy wymiary i trochę wyrównujemy wykop.
8:30 Śniadanie.
Powinienem kupić nowy termos.
9:25 Majster zatrzymuje się na parkingu pod zamkiem.
– Zdzwonimy się jak będzie trzeba – mówi. – Czekaj na wiadomość.
– No to na razie.
Popołudnie przesypiam.
Na obiad są nadal kopytka. I pikantna sałatka ogórkowa z chili.
Brat (po siedemnastej) zakłada konto na Facebooku.
Wieczorem zapału wystarczy mi już tylko na bezmyślne netowanie i kolejny odcinek „Dextera”.



