Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Eadweard Muybridge’

Środa, 20 sierpnia 2014

Poranek normalny: śniadanie, leki, zakupy. Przed jedenastą przyjeżdża mama, a ja szybko gonię po pierogi do „Ireny”. Wybór jest spory. Biorę po piętnaście sztuk (ok 30-40 dkg) z każdego wegetariańskiego rodzaju.
Za kwadrans dwunasta wychodzę na dworzec. Mam blisko, nie spieszę się. Nawet jeszcze przez chwilę rozmawiam z sąsiadką w drzwiach na klatkę schodową („Był pan może na cmentarzu, na grobie Ireny? Ponoć cały założony jakimiś starymi wieńcami”). A później pstrykam fotki po drodze.

godz. 11:55

Na dworcu jestem sporo przed czasem. Budynek w kapitalnym remoncie. Jeśli wierzyć wizualizacji po przebudowie stanie się prawdziwą wizytówką miasta.

godz. 12:02:03

godz. 12:03:01

godz. 12:04:54

Na drugi peron wjeżdża pociąg z Węgorzewa. Fotografuję z myślą o znajomych maniakach transportu pasażerskiego.

godz. 12:05:33

Wagony składu leciwe i jakieś takie obskurne, więc pewnie zabytkowe. Dodatkowa atrakcja dla turystów korzystających z otwieranej tylko na czas wakacji linii?
Wreszcie jest pociąg z Gdańska.

godz. 12:09:02

Moich gości w niezbyt gęstym potoku wysiadających lokalizuję z daleka, baz najmniejszych problemów. Abramasia tradycyjnie w odcieniach zieleni. Nie zmieniła się wiele od naszego ostatniego spotkania. A Stephen wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciach, które widziałem na FB.
Idziemy niespiesznie do domu zostawić bagaże.
Później jest obiad. Rozmowy. Abramasi wystarcza, że słucham, więc nie muszę się martwić o temat konwersacji. Stephen więcej milczy, nie czując się pewnie ze swoją znajomością polskiego.
Mama jest lekko zaaferowana. Babce ze zdenerwowania (że zacznie kaszleć i będzie przeszkadzać) aż ciśnienie się podniosło.
Po godzinie zabieram gości na spacer po mieście. Zaczynamy od powrotu na dworzec celem kupna biletu na dalszą podróż.

godz. 14:04:50

Później jest powrót na stare miasto, bazylika św. Jerzego, oglądanie Kętrzyna z kościelnej wieży.

godz. 14:28:18

godz. 14:57:17

godz. 14:51:19

godz. 15:18:57

godz. 15:18:46

Pierwszą część zwiedzania wieńczymy deserem w „Kardamonie”. Biorę mrożony nugat w piernikowej otoczce z sosem z czarnej porzeczki. 50% atrakcyjności w opisie. Abramasia decyduje się na sorbet (truskawkowy?), a Stephen na kawałek kętrzyńskiego piernika (porcja zdecydowanie zbyt mała). Przy wizycie z Bolevitchem było smaczniej. Siedzimy za to wygodniej, bo na kanapie. Rozmawiamy o życiu w Anglii, wspólnych znajomych. Tak gdzieś przez godzinę.

godz. 15:35:56

godz. 15:36:15

W drugiej część spaceru pokazuję gościom amfiteatr. Później mijamy jeziorko i zahaczając o schrony przy rondzie Solidarności zaglądamy do Stada Ogierów.

godz. 17:13:13

godz. 17:13:20

Ostatnia godzina (18-19) to spokojny odpoczynek w mieszkaniu i kolacja. Przydały się naleśniki nasmażone rano przez mamę. Po dziewiętnastej wychodzimy na dworzec. Dostaję jeszcze przed pożegnaniem słoik angielskiej marmolady w prezencie (sam nie pomyślałem, by coś przygotować dla gości). I już na dworze trójwymiarową kartkę z szermierzami Eadwearda Muybridge’a.

godz. 19:31:46

godz. 19:37:05

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij