Rano Bank Pocztowy i zamykanie konta, formalności na pięć minut, ale wcześniej ponad godzinę czekania aż kobieta, która przyszła wcześniej, załatwi swoje sprawy kredytowe. Dobrze, że poczta bogato zaopatrzona w asortyment dóbr wszelakich. Kupiłem schłodzoną w lodówce wodę mineralną, bo nie spodziewałem się kolejki i nie tylko śniadania przed wyjściem z domu nie zjadłem, ale nawet szklanki wody nie wypiłem.
Po piętnastej zachodzę do biblioteki wypożyczyć coś z nowości. Pani Barbara nie przejawia chęci do rozmowy, więc po wymianie powitalnych grzeczności w milczeniu przeglądam regał z ostatnimi nabytkami. W sumie sam mogłem zainicjować jakąś konwersację, nawet chyba wypadało powiedzieć, że polecane przez nią „Akwarium” było niezłą lekturą, niestety przyszło mi to do głowy dopiero przy wychodzeniu z zamku.
Dzień jest słoneczny, przyjemnie ciepły, więc przed powrotem do domu przysiadam jeszcze na godzinę na ławce za blokiem i zagłębiam w tomie klasycznej fantastyki, czyli wydanej przez Rebis w nowym przekładzie powieści Cliforda D. Simaka „Czas jest najprostszą rzeczą”. Już po kilku stronach konstatuje z ulgą, że nadal czyta się to z przyjemnością. A zachodzące na świecie coraz szybciej w ostatnich czasach zmiany każą się zastanawiać, czy największym anachronizmem powieści nie jest fakt, że autor jedną z bohaterek uczynił dziennikarką.
Na obiad dojadam niedzielne placki ziemniaczane, w związku z czym na pytanie mamy (zadzwoniła specjalnie po osiemnastej, żeby się dowiedzieć) „Jak babka?” mogę odpowiedzieć jedynie „Nadal nie wiem”. Ale jaka by nie była – zjem.
Posts Tagged ‘Cliford D. Simak’
Dzień sto osiemnasty (poniedziałek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się czyta, tagged bank, biblioteka, Cliford D. Simak, Czas jest najprostszą rzeczą, obiad, pani Barbara, pogoda on 4 września 2023| 18 Komentarzy »

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

