Słonecznie. -1°C.
Na obiad gotuję duży gar fasolki po bretońsku. Myślałem, że będzie najmniej na trzy dni, ale nieoczekiwanie Paweł został na noc, a i bratowa znów zaszła po pracy i się dała namówić na skosztowanie obiadu. Dzięki obecności brata mogłem wieczorem spokojnie doczytać „Troilusa i Cressid改. Korzyść z wizyty Barbary – dwa ptysie, którymi mnie poczęstowała przy herbacie.
________
¹ Teraz się lekko zastanawiam, czy siłą rozpędu nie pożyczyć kolejnego dziwacznego dramatu Szekspira. Kusi mnie „Tytus Andronikus”, na którym poległem przy pierwszej czytelniczej próbie.



